Piękne świadectwo polskiej medalistki z Tokio nt. wiary w Boga. Powiedziała to wprost

Maria Andrejczyk zrobiła to czego pragnie każdy sportowiec na Igrzyskach Olimpijskich. Polka zdobyła w swojej dyscyplinie srebny medal i jednocześnie podbiła serca milionów Polaków. Mimo wszystko droga na szczyt nie była zbyt prosta, a wręcz napotkała na bardzo poważne problemy.

Polecamy również: Chamski atak rosyjskiego siatkarza na Polaków. Mocna odpowiedź Marcina Możdżonka (wideo)

W jednym z wywiadów 25-latka wypowiedziała się między innymi na temat swojej wiary w Boga. Polska sportsmenka nie ukrywała, że właśnie ten element w jej życiu jest bardzo ważny. Jej zdaniem wszystko dzieje się według boskiego planu.

Maria Andrejczyk na świat przyszła 9 marca 1996 roku w Suwałkach. Dorastała jednak w małej wsi Kukle, która od wspomnianych Suwałk jest oddalona o około 40 kilometrów. Jej przygoda ze sportem rozpoczęła się jeszcze w szkole podstawowej. – To wszystko zaczęło się w szkole, kiedy chodziłam do szóstej klasy. Na zawodach w rzucaniu piłeczką palantową wypatrzył mnie pan Karol Sikorski i zaproponował treningi – przyznała w rozmowie z Eurosportem sportsmenka.

Maria Andrejczyk i jej niełatwa droga

Andrejczyk była bardzo blisko wyjazdu do Stanów Zjednoczonych. Sportowe stypendium proponowało jej kilkanaście uczelni z USA. Polka jednak w ostatniej chwili zrezygnowała.

Polecamy również: Tomczyk cieszy się wzrostem KO. Cięta riposta Marka Jakubiaka

 – Byłam gotowa jechać na Florydę. Wypełniłam wniosek o zdawanie amerykańskiej matury. Wszystko było już załatwione, został jeden klik myszki i… rozpłakałam się. Ryczałam jak dziecko. Zawołałam mamę, powiedziałam, że nie wiem, co robić. W końcu odpuściłam. Wszyscy mówili mi: leć do Stanów, to wielka szansa. W końcu zadałam sobie jednak pytanie: czy to są moje marzenia, czy kogoś innego? Zrezygnowałam w ostatniej chwili i to chyba jedna z najlepszych decyzji w moim życiuprzyznała w rozmowie z Onetem.

Na Igrzyskach Olimpijskich w Rio była bardzo blisko medalu. Jednak jej występ dał wielką nadzieję na przyszłość. Z kolei po tej sportowej imprezie przyszła kontuzja barku, który jest bardzo istotnym elementem dla oszczepniczki. To jednak nie koniec kłopotów zdrowotnych, które napotkały aktualną medalistkę igrzysk olimpijskich. Andrejczyk skarżyła się na ból głowy. Za namową chłopaka wykonała prześwietlenie. Badanie wykazało obecność nowotworu kości w zatokach – kostniakomięsaka. Na szczęście łagodnego.

–  Do momentu zabiegu miałam kłopoty ze snem, byłam wciąż zmęczona, nie mogłam prawidłowo oddychać, a organizm się nie regenerował. Operację trzeba było po jakimś czasie ponowić, bo pojawiły się drobne powikłania – przyznała lekkoatletka w rozmowie z Przeglądem Sportowym.

Wiara

Sportsmenka w jednym z wywiadów przyznała także, że ważnym elementem jej życia jest także wiara.

Polecamy także: Cios dla Gowina i jego partii. Morawiecki podjął stanowczą decyzję

To nie tak, że jest pięć różańców dziennie i dziesięć mszy w tygodniu, ale rodzice wychowali nas w głębokiej wierze chrześcijańskiej. Wiara jest w moim życiu bardzo ważna. Uważam, że wszystko dzieje się według boskiego planu. A jeśli rzeczy układają się po mojej myśli, traktuję to jako potwierdzenie tego, że działam zgodnie z jego wolą. Przed każdym konkursem się modlę. Czuję, że to mi pomaga. Zdaję sobie sprawę z tego, jak moje słowa zostaną odebrane przez ludzi. Niektórzy to zaakceptują, inni powiedzą, że Andrejczyk jest jakaś porąbana. Nie przejmuje się tym. To jest moja wiara, moje życiemówi lekkoatletka.

Źródło: Twój Styl

Polecamy także:

Tak potraktowano Tuska w Nakle. Mocne nagranie TVP (wideo)

Nowy sondaż. Złe wieści dla Tuska i także Hołowni

Poważne słowa Gowina. Porozumienie opuści rząd?

Tusk przyjechał do Nakła. Dostał mocne pytanie od mężczyzny (wideo)