Wyznanie Morawieckiego. „Zostałem dowieziony karetką”

Były premier Mateusz Morawiecki za pośrednictwem swojego konta na portalu społecznościowym „X” postanowił podzielić się z internautami pewną osobistą historią dotyczącą jego matury.

Po długim weekendzie majowym nadszedł bardzo ważny czas dla uczniów kończących etap edukacji w szkołach średnich. Mianowicie ruszyły matury, których wyniki są bardzo ważne dla tysięcy maturzystów.

W tym roku do egzaminu dojrzałości przystąpiło około 263 tysiące osób. Są to absolwenci liceów ogólnokształcących, techników i także szkół branżowych II stopnia. Razem z nimi do egzaminów podchodzą także abiturienci z wcześniejszych roczników.

Matura to bez wątpienia dla wielu osób jeden z najważniejszych egzaminów w życiu. To często od osiągniętych na nim wyników zależy możliwość dostania się na upragnione studia. W związku z tegorocznymi egzaminami głos zabrało wielu polityków.

Wśród nich znalazł się między innymi były premier w rządzie Zjednoczonej Prawicy – Mateusz Morawiecki, który przy tej okazji zdradził pewną historię związaną z jego egzaminem dojrzałości.

Mateusz Morawiecki o swojej maturze

Morawiecki na temat historii związanej z jego maturą wypowiedział się na nagraniu, które zamieścił za pośrednictwem swojego konta na Twitterze.

— Muszę powiedzieć, że ja na moją maturę zostałem dowieziony karetką pogotowia – rozpoczął były premier na udostępnionym w w mediach społecznościowych nagraniu. Prędko dodał, że powodem nie było to, że „jakoś fatalnie się czuł”.

– Wcześniej Służba Bezpieczeństwa „zgarniała mnie” na 48 godzin parę razy. Bałem się, baliśmy się z moją mamą, że zrobią mi psikusa i będę miał co najmniej rok z głowy, więc leżałem wcześniej w szpitalu i na maturę pojechałem specjalną karetką pogotowia – wyjaśnił polityk PiS.

Źródło: wp, Twitter