Znana polska aktorka nie żyje. Są nowe informacje
Marzena Kipiel-Sztuka zmarła na początku czerwca bieżącego roku. Aktorka zasłynęła przede wszystkim z gry w kultowym polskim serialu „Świat według Kiepskich”.
Teraz nowe wiadomości na temat ostatnich chwil gwiazdy przekazała Renata Wierzbicka — dyrektor w hospicjum, w którym ostatnie momenty swojego życia przeżyła artystka.
Marzena Kipiel-Sztuka urodziła się 19 października 1965 roku w Legnicy. Jej debiut na deskach teatru miał miejsce 20 maja 1990 roku.
Egzamin eksternistyczny przyszła gwiazda produkcji telewizyjnych zdała rok później. W latach 1987-89 pełniła funkcję suflera w Teatrze im. Fredry w Gnieźnie. W latach 1989-2000 występowała w Teatrze Dramatycznym w Legnicy.
Największą popularność aktorce przyniosła rola Haliny Kiepskiej w legendarnym polskim serialu komediowym „Świat według Kiepskich”.
Odgrywana przez Kipiel-Sztukę postać była serialową żoną głównego bohatera – Ferdynanda Kiepskiego, w którego wcielił się Andrzej Grabowski.
Poza tym Marzena Kipiel-Sztuka wystąpiła również w takich produkcjach jak m.in.: „Miłość jest blisko”, „Behawiorysta”, „Fighter”, „Galeria”, czy również „Fala zbrodni”. O śmierci aktorki poinformował między innymi profil serialu „Świat według Kiepskich” na Facebooku.
– Dzisiaj rano po ciężkiej chorobie odeszła Marzena Kipiel-Sztuka, wspaniała aktorka, przyjaciółka i dobry człowiek. Ale żaden artysta nie odchodzi naprawdę, dopóki żyje jego sztuka i pamięć o nim. Będziemy tęsknić – poinformował profil „Świat według Kiepskich” na Facebooku.
Marzena Kipiel-Sztuka – nowe informacje
Renata Wierzbicka w rozmowie z „Faktem” opowiedziała o ostatnich chwilach życia aktorki.
– Każdy pacjent pewnie czuje to, co się z nim dzieje, ale ona jeszcze czekała na panią doktor, na naszą ordynator, która była na urlopie i wracała w niedzielę. Jeszcze z nią porozmawiała i w niedzielę odeszła – opowiada Wierzbicka.
— Odeszła wtedy, kiedy pani ordynator pojawiła się w pracy. Ale Marzena była cały czas świadoma. Ona odeszła bardzo świadomie, przy personelu, bo akurat była 9.30, wtedy jest śniadanie i panie je rozwożą. Salowa trzymała ją za rękę i ona spokojnie przeszła na tę drugą stronę- mówi dyrektorka hospicjum.
Źródło: Dziennik, Fakt