Prywatny dramat Magdaleny Ogórek. Szokująca nagła informacja
Magdalena Ogórek podzieliła się swoją sytuacją zdrowotną. Gwiazda wPolsce24 zamieściła w mediach społecznościowych zdjęcie, które wprost zaniepokoiło internautów. W udzielonym wywiadzie dziennikarka zdradziła co się dzieje.
W ostatni weekend Magdalena Ogórek mogła poważnie zmartwić swoich fanów. Dziennikarka za pośrednictwem mediów społecznościowych zakomunikowała, że nie pojawi się na antenie. Dodatkowo do wpisu załączyło zdjęcie z wenflonem.
– Kochani, ostatnie dni tak, dlatego dzisiaj nie będę z wami o godz. 17. Istnieje szansa, że dostarczą mnie wieczorem do programu — napisała dawna gwiazda Telewizji Polskiej.
Niedługo później udzieliła wywiadu z portalem „Plejada”, gdzie dokładnie opisała swoją sytuację.
Magdalena Ogórek o swoich problemach
— W 2020 r. służby trzykrotnie wkroczyły do mojego mieszkania o 6 rano, przewracając mi całkowicie dom. Aresztowano wówczas mojego dziś byłego już męża. Ani ja, ani córka nie mogłyśmy się z nim kontaktować, nawet telefonicznie, przez okres sześciu miesięcy, gdyż prokuratura nie wyraziła na to zgody. Moja córka przeżyła szok, długo pozostawała w stanie totalnej traumy. Musiałam ją i dom podnosić ze zgliszczy. Po dziewięciu miesiącach odebrałam z aresztu wrak człowieka. Skutkiem tych wydarzeń była rozległa choroba serca ojca mojej córki. Wszystkie te wydarzenia szły lawinowo jak w filmie sensacyjnym. Całej sytuacji nie wytrzymał również mój tata. Doznał udaru, a rok temu zmarł — mówi na wstępie.
— Musiałam być mamą, tatą i osobno opiekować się chorą osobą, równolegle prowadząc w TVP po siedem programów tygodniowo. Ojciec mojej córki został też bez środków do życia, to ja wpłaciłam kaucję. W związku z tym zostałam nagle sama z utrzymaniem trzech osób. Każdy rozumie, jakie to jest obciążenie. Czasem płakałam ze zmęczenia, ale weszłam w tryb zadaniowy, nie dając sobie kompletnie przestrzeni na własne emocje – mówiła dziennikarka wPolsce24.
— To, że męża uniewinniono, poza wartością samą w sobie, nie miało już żadnego znaczenia w kontekście przeżytych wydarzeń. Nigdy o tym nie mówiłam, ale w ostatnich dniach otrzymałam tyle pytań od zatroskanych fanów, że poczułam się w obowiązku, by wyjaśnić — wspomina.
— — Przez ostatnich dziesięć lat żyłam w trybie „Big Brothera”: 2015 r. to była moja kampania prezydencka, codziennie byłam na nagłówkach gazet, portali. Po kampanii od razu płynnie przeszłam do pracy w TVP, zatem znów przez kolejne lata media codziennie śledziły każdy mój krok. Jak naprawdę wygląda życie znanej osoby, świetnie pokazuje teledysk Dody „Zatańczę z aniołami”.
— Dziś pracuję w telewizji wPolsce24 i muszę pogodzić wszystkie wyzwania finansowe, po prostu bardzo dużo pracując — według lekarzy zbyt dużo. Mam bardzo zdolną córkę, która dwa lata temu dostała się na wymarzone, elitarne studia i jako mama odpowiadam za jej utrzymanie. Ponadto w ciągu trzech lat zbudowałam od podstaw muzeum, które nadzoruję — jak złożyć to wszystko razem, to słoń by nie wytrzymał. W pewnym momencie organizm powiedział, że dotarł już poza granice fizycznej wytrzymałości – mówiła dziennikarka w wywiadzie.
W dalszej części gwiazda telewizji wPolsce24 skomentowała swoją aktualną sytuację zdrowotną. Ogórek podkreśliła, że ważny dla niej teraz będzie spokój i stosowanie się do zaleceń ze strony lekarza. Dziennikarka zwróciła również uwagę na swoją bardzo niską wagę ciała. Przed nią teraz obowiązkowe wizyty u lekarza w ramach kontroli.
— Lekarze postawili diagnozę, ale na ten moment nie chciałabym jej ujawniać. Dużo teraz pisze się o medykach — ja miałam szczęście, bo trafiłam na fachowców. Muszę przejść nieco dłuższą rekonwalescencję i będzie dobrze — podkreśla.
Zapytana o to, czy musi wycofać się z życia publicznego, dziennikarka mówi wprost:
— Staram się, ale już nawet wczoraj trochę pokuśtykałam do pracy. Medycyna teraz szybko pionizuje pacjenta. Nie mam możliwości nie pracować, bo odpowiadam za trzy osoby, także finansowo. Na pewno będę starała się bardziej uważnie funkcjonować. Lekarze powiedzieli, że kolejne takie przetrenowanie może się bardzo źle skończyć, więc muszę uważać – dodała.
— Bardzo się wystraszyłam, powiem szczerze. Tak źle jeszcze nie było, więc nie było to fajne. Dzisiaj już się uśmiecham, ale kilka dni temu było dużo gorzej – mówiła Magdalena Ogórek.
Źródło: Plejada