Zaskakująca decyzja sądu w sprawie Kaczyński kontra Tusk
Sąd Okręgowy w Warszawie podjął decyzję ws. pozwu, który przeciwko Donaldowi Tuskowi złożył prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński. Chodzi o słowa lidera Koalicji Obywatelskiej, które padły w trakcie wiecu w Poznaniu w czerwcu 2023 r.
W czerwcu 2023 roku Donald Tusk w trakcie wiecu w Poznaniu odniósł się do śm**rci 33-letniej ciężarnej kobiety w Nowym Targu. Szef KO odpowiedzialnością za tego typu sytuacje obarczył wówczas lidera Prawa i Sprawiedliwości
— Dzisiaj ta władza to są seryjni zab**jcy kobiet. To oni odpowiadają za śm**rć tych kobiet, to na ich głowy, panie Kaczyński, na pańską głowę spadają te tragedie, te ś**erci, ta żałoba – mówił niemal trzy lata temu Donald Tusk.
W związku z tymi słowami Jarosław Kaczyński postanowił skierować sprawę na ścieżkę sądową. Jednak w tym tygodniu Sąd Okręgowy w Warszawie oddalił pozew prezesa Prawa i Sprawiedliwości przeciw Donaldowi Tuskowi o ochronę dóbr osobistych.
Kaczyński kontra Tusk w sądzie
W sądzie prezesa Prawa i Sprawiedliwości reprezentował radca prawny Adrian Stalus, który argumentował, że politycy mają „grubą skórę”, ale przedstawiciele władzy ponoszą zwiększoną odpowiedzialność za słowo. Dodał również, że język debaty publicznej ma swoje granice i że sporna wypowiedź, która padła z ust Donalda Tuska nie służyła interesowi społecznemu, lecz w tym przypadku podsycała emocje.
Donalda Tuska w sądzie reprezentowała mecenas Elżbieta Kosińska-Kozak. Pełnomocnik aktualnego szefa rządu wnosiła o oddalenie pozwu. Swoje stanowisko argumentowała tym, że słowa jej klienta nie były skierowane personalnie do lidera Prawa i Sprawiedliwości i mieściły się w krytyce politycznej.
Spór sądowy
W ocenie sądu żądanie pozwu nie odpowiada treści wypowiedzi. W uzasadnieniu zwrócono uwagę, że „dzisiaj ta władza to są seryjni zab**jcy kobiet” nie było skierowane wprost do Jarosława Kaczyńskiego. W ocenie sądu opinia została wygłoszona w oparciu o istniejące przesłanki, w tym opisywane publicznie przypadki zgonów kobiet w ciąży.
Podczas wygłaszania motywów rozstrzygnięcia, przewodniczący sąd nawiązał do głębokich podziałów społecznych wywołanych upadkiem tzw. kompromisu aborcyjnego. Kluczowym punktem odniesienia była decyzja Trybunału Konstytucyjnego z jesieni 2020 roku, która usunęła z porządku prawnego możliwość przerwania ciąży ze względu na wady płodu.
W opinii sądu, brak precyzyjnych regulacji ustawowych po tym wyroku wprowadził niebezpieczny stan niepewności, który zdominował przestrzeń publiczną, choć istniała droga legislacyjna, by uniknąć tego chaosu i jasno wyznaczyć granice kompetencji lekarzy.
W ocenie składu orzekającego, okoliczności te dawały pełne prawo do stanowczej krytyki oraz wskazywania osób winnych zaistniałej sytuacji na płaszczyźnie politycznej. Choć formalnie procesy decyzyjne przebiegały innymi kanałami, sąd zwrócił uwagę na faktyczny wpływ lidera obozu rządzącego na kształtowanie rzeczywistości w państwie:
„Oczywiście pan Jarosław Kaczyński nie podpisywał wniosku do Trybunału Konstytucyjnego, ale był przywódcą, bez którego w zasadzie w polityce nic się nie działo, bez jego zgody, więc on nie ponosi odpowiedzialności prawnej (…). Natomiast ponosi odpowiedzialność moralną za te tragedie.”
Sędzia zestawił systemowy wpływ polityki na społeczeństwo z jednostkową odpowiedzialnością, jaką ponoszą sędziowie wydający wyroki. Zaznaczono, że odgórne zmiany przepisów dotknęły rzesze obywateli, stawiając wiele kobiet w obliczu dramatycznych wyborów i lęku o własne bezpieczeństwo. Skutki te, zdaniem sądu, mają wymierny wpływ na demografię:
„Co więcej, prowadzi to do tego, że dzisiaj wbrew założeniom mamy mniej ciąż, niż wcześniej, bo kobiety się po prostu boją.”
Źródło: Wirtualna Polska