Tusk wściekły? Zaskakujący ruch Nawrockiego
Donald Tusk w zeszłym tygodniu spotkał się z prezydentem Karolem Nawrockim w Pałacu Prezydenckim. Media prędko obiegło nagranie, na którym szef rządu chwilę musiał zaczekać na głowę państwa. Nowe informacje w sprawie tych okoliczności podały w „Niedyskrecjach parlamentarnych” tygodnika „Wprost” Joanna Mizołek i Eliza Olczyk.
W zeszły czwartek miało miejsce spotkanie premiera Donalda Tuska z prezydentem Karolem Nawrockim. Doszło do niego z inicjatywy szefa rządu o czym informował Pałac Prezydencki.
— Na prośbę Donalda Tuska jutro o godzinie 12.00 Prezydent RP Karol Nawrocki spotka się z Premierem w Pałacu Prezydenckim – poinformował w środę w zeszłym tygodniu za pośrednictwem mediów społecznościowych Rafał Leśkiewicz – Podsekretarz Stanu w Kancelarii Prezydenta i rzecznik głowy państwa.
Po spotkaniu głos zabrał szef gabinetu prezydenta Paweł Szefernaker, pytany o to, czy spóźnienie Nawrockiego było zamierzone.
– Jestem przekonany, że wszystko odbyło się zgodnie z tym, jak dotychczas tego typu spotkania się odbywały. Przyjechał pan premier, chwilę później przyszedł pan prezydent – powiedział.
Teraz nowe informacje na ten temat podały w „Niedyskrecjach parlamentarnych” tygodnika „Wprost” Joanna Mizołek i Eliza Olczyk.
Donald Tusk czekał na Nawrockiego
Ta historia ma drugą warstwę. Otóż Donaldowi Tuskowi towarzyszył podczas tej wizyty rzecznik prasowy rządu Adam Szłapka, ale tuż przed wejściem do sali recepcyjnej podszedł do niego Rafał Leśkiewicz, rzecznik prezydenta, i zaprosił do siebie na czas rozmowy prezydenta z premierem” – czytamy.
Jak podkreśliły dziennikarki, w czasie kiedy premier wyszedł „na ścianę dziennikarzy” i nerwowo chodził oczekując na przybycie prezydenta, jego rzecznik miał popijać kawę i jeść ciastko w towarzystwie Leśkiewicza, zamiast – jak zwróciły na to uwagę – towarzyszyć szefowi rządu do czasu zjawienia się Karola Nawrockiego.
To jednak nie koniec. Współpracownik głowy państwa, z którym rozmawiały Miziołek i Olczyk miał przyznać, że był to zabieg zaplanowany: „Zrobiliśmy to specjalnie. I specjalnie umieściliśmy premiera pod portretem Lecha Kaczyńskiego”. – Zasłużył sobie – czytamy.
To jednak nie był ostatni cios wymierzony w premiera. Jak podają źródła, kolejnym posunięciem miało być utajnienie daty posiedzenia Rady Gabinetowej. Prezydent w swoim orędziu zapowiedział jej zwołanie, lecz nie ujawnił, kiedy dokładnie miałoby się ono odbyć. To miało wywołać wściekłość u Donalda Tuska z powodu jego wakacyjnych planów.
„Tusk podobno był wściekły, bo chciał jechać na urlop, a musiał czekać na informację o Radzie Gabinetowej. Dopiero podczas środowego spotkania prezydent poinformował premiera, że planuje Radę Gabinetową na 27 sierpnia, na sam koniec wakacji” – czytamy.
Źródło: Dorzeczy.pl, Wprost