Tuleya zaskoczył. Zdumiewające słowa o rządzących
Sędzia Igor Tuleya udzielił wywiadu dla portalu Rzeczpospolita. W jego trakcie prawnik otrzymał między innymi pytanie dotyczące kwestii reformy polskiego wymiaru sprawiedliwości.
Igor Tuleya w rozmowie z portalem „Rzeczpospolita” otrzymał jedno z pytań, które dotyczyło reform polskiego sądownictwa. Pytający zwrócił jednak uwagę na to, że na ten moment w tej materii jest brak kompleksowych zmian. W zadanym pytaniu została również podjęta sprawa dotycząca tak zwanych „neo-sędziów”.
Poruszając powyższe zagadnienia – Igor Tuleya został zapytany o to, jak ocenia rok reformowania wymiaru sprawiedliwości przez rząd Koalicji Obywatelskiej, Trzeciej Drogi i Lewicy.
Igor Tuleya przyznał, że jest krytyczny w tej kwestii. Przyznał, że dałby aktualnemu obozowi władzy ocenę – trzy z plusem. Jako pozytyw wskazał to, że „sądami kierują osoby cieszące się zaufaniem w środowisku sędziowskim”.
– Jestem krytyczny w tej materii i postawiłbym rządowi trzy plus w skali od jeden do sześciu. Pozytywnym aspektem jest to, że sądami kierują osoby cieszące się zaufaniem w środowisku sędziowskim. Ciągle jednak pozostaje nierozwiązana kluczowa sprawa neosędziów. Przecież przez rok można było przygotować jakieś konkretne projekty ustaw w tej sprawie. A co się dzieje? Co pewien czas pojawiają się jakieś propozycje, następnie są one zmieniane z różnych względów – mówił Sędzia.
Igor Tuleya o reformie wymiaru sprawiedliwości
W ocenie prawnika brak jest konsekwencji i determinacji. W tej sytuacji sędziowie mają być rozczarowani takim obrotem spraw. Ponownie Tuleya wrócił do tematu tak zwanych „neo-sędziów” i kwestii związanych z orzekaniem. Padła także sprawa niepewności, w jakiej mogą być stawiani obywatele, których sprawy są rozpatrywane przez sądy.
– Brakuje tu konsekwencji i determinacji. Sędziowie są rozczarowani. Nadal połowa mojego wydziału to neosędziowie. Ciągle mamy problem, czy orzekać razem z nimi, czy nie orzekać, a obywatele nie mają pewności, czy wydane przez nich orzeczenia są stabilne i ostateczne. Ja też jestem tym rozczarowany – powiedział Igor Tuleya.
Tuleya został także zapytany o to, czy nie odnosi wrażenia, że aktualnie w polskim wymiarze sprawiedliwości – chaos i zamieszanie są większe niż to miało miejsca za rządów Prawa i Sprawiedliwości i jego koalicjantów.
Sędzia przyznał, że takie wrażenie można odnosić i jemu samemu ono towarzyszy. Przyznał jednocześnie, że w sytuacji „przywracania praworządności” taki proces – „nigdy nie przebiega bezboleśnie”. Zwrócił także uwagę na rządzących.
— Rzeczywiście, można odnieść takie wrażenie i ja też je odnoszę. Z jednej strony przywracanie praworządności nigdy nie odbywa się bezboleśnie, a z drugiej strony chaos ten wynika chyba z niekonsekwencji rządzących polityków i niektórych instytucji. Mam na myśli chociażby kierowanie różnych pism i spraw do neo-KRS, do neoizb Sądu Najwyższego przez prokuraturę i inne instytucje, które jednocześnie deklarują, że widzą wadliwość tych organów – powiedział Tuleya.
Sędzia w trakcie rozmowy wskazał także sukcesy Adama Bodnara – ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego. W jego ocenia są to: przystąpienie do Prokuratury Europejskiej, wskrzeszenie komisji kodyfikacyjnych działających przy resorcie sprawiedliwości i usunięcie ze stanowisk prezesów sądów, którzy mieli być „skompromitowani” i „dyspozycyjni względem poprzedniej władzy.
Rzeczpospolita w trakcie rozmowy z Igorem Tuleyą przywołała bieżące spory dotyczące władzy w Prokuraturze Krajowej, kwestii neo-sędziów w Sądzie Najwyższym i również spory dotyczące KRS i także Trybunału Konstytucyjnego.
Odpowiadając na to pytanie Igora Tuleya powiedział, że ma nadzieję, że Adam Bodnar i również Dariusz Korneluk – nie stracili determinacji w kwestii przywracania praworządności. Jednocześnie sędzia przywołał ostatni pomysł marszałka Sejmu Szymona Hołowni, który zakłada, że o ważności wyborów prezydenckich miałby orzekać cały skład Sądu Najwyższego razem z „neo-sędziami” w składzie.
— To jest dobitny przykład niekonsekwencji i żonglowania zasadami przez polityków, co w rezultacie tworzy chaos – powiedział prawnik.
Tuleya był również pytany o to, czy „czuje powiew praworządności w Polsce”. — Mam wrażenie, że ta druzgocąca dla praworządności burza, która towarzyszyła nam przez osiem lat, się kończy. Minął rok i mam nadzieję, że zaraz wyjdzie słońce. Jednak jeszcze go nie widzę – powiedział sędzia.
Tuleya stwierdził także, że nie uważa, aby w Polsce praworządność była w odwrocie. Jego zdaniem aktualnie „jesteśmy na etapie mozolnej jej odbudowy”. W rozmowie została również przywołana głośna w ostatnim czasie sprawa byłego wiceministra sprawiedliwości Marcina Romanowskiego, który przed tegorocznymi Świętami Bożego Narodzenia otrzymał azyl ze strony władz Węgier.
— Sprawa pana Romanowskiego to sytuacja kuriozalna. Wiceminister sprawiedliwości, który miał usta pełne górnolotnych frazesów, zbiegł z kraju. To swoisty symbol rządów ostatnich ośmiu lat – powiedział Igor Tuleya.
Źródło: Rzeczpospolita