Sensacyjne słowa Hołowni ws. wyborów. Zaskoczył

Marszałek Sejmu Szymon Hołownia niedawno zabrał głos na temat wyboru nowego prezydenta RP. O ważności wyborów ma orzec Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego. Jednak jej kompetencje są podważane. Co na ten temat powiedział marszałek Sejmu?

– Dysponuję bardzo jasną wykładnią tej Konstytucji, bo już w styczniu zamawialiśmy opinie prawne w tej sprawie i one stanowią w bardzo prosty, jasny i czytelny sposób o sytuacji, w której dzisiaj się znajdujemy. A sytuacja jest następująca: pan Karol Nawrocki, zgodnie z kodeksem wyborczym obowiązującym w Polsce, jest od chwili ogłoszenia w wyniku wyborów przez Państwową Komisję Wyborczą nowo wybranym prezydentem Rzeczpospolitej Polskiej – mówił Hołownia w zeszłą środę.

— Wszystkie uprawnienia z tym związane staną się w momencie, w którym złoży przysięgę przed Zgromadzeniem Narodowym. Proces wyborczy kończy się nie w momencie wydania orzeczenia przez Sąd Najwyższy o ważności lub nieważności wyborów. On się kończy w momencie ogłoszenia wyników wyborów przez Państwową Komisję Wyborczą. Najpierw w formie takiej, w jakiej już się dokonało, a spodziewamy się na początku przyszłego tygodnia w formie dokładnego sprawozdania z wyniku wyborów – powiedział polityk.

Marszałek odniósł się także do kwestii przeliczenia głosów w tegorocznych wyborach prezydenckich. Jego zdaniem obywatele mają prawo mieć poczucie tego, że głosy zostały zliczone w sposób prawidłowy.

— Proces demokratyczny w naszym państwie, w naszej republice jest święty i mamy prawo wiedzieć, gdzie nie zadziałał tak, jak powinien zadziałać, bo tak jak mówił dzisiaj słusznie premier, każdy głos jest święty. W związku z powyższym i w interesie tych 10 milionów, które głosowały na Trzaskowskiego, i w interesie tych 10 milionów, które głosowały na Nawrockiego, każdy z nich musi mieć poczucie, że głos został zaliczony dobrze – mówił Szymon Hołownia.

Polityk odniósł się także do wątpliwości stawianych wobec Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego w kwestii orzekania przez nią o ważności wyborów.

— Nawet jeżeli uznalibyśmy, że są wątpliwości wobec Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych i tego, czy wydane przez nią orzeczenie o ważności wyborów istnieje, to nie daje mi to podstaw do tego, żeby wchodzić w kompetencje Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej – powiedział marszałek Sejmu.

Szymon Hołownia ws. wybór prezydenckich

Hołownia postanowił zwrócić się także do wyborców koalicji, w kwestii ich reakcji, gdyby takie ruchu zostały wykonane przez PiS.

— Wyobrażacie sobie, ile czasu minęłoby, zanim wyszlibyśmy na protesty uliczne i podnieśli cały kraj. 10 minut? 15 minut? Wszyscy bylibyśmy na ulicach. I teraz my mamy się kierować taką logiką, bo nasz kandydat przegrał, a ich wygrał? To jest zabawa państwem. Ja nigdy w coś takiego nie dam się włączyć i nigdy takim podszeptom nie ulegnę – mówił polityk.

— Chcę powiedzieć bardzo wyraźnie, jeżeli nie będzie stwierdzenia nieważności wyborów prezydenckich przez Sąd Najwyższy, jeżeli nie zajdą żadne inne niespodziewane okoliczności, to proces wyborczy uznam za zamknięty i na 6 sierpnia zwołam Zgromadzenie Narodowe, żeby zaprzysiąc kandydata, na którego nie głosowałem i który nie jest moim kandydatem i którego krytykowałem bardzo często i ostro w kampanii wyborczej na prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej – powiedział Hołownia.

— Trzy podstawowe konstytucyjne wartości, dopóki ja jestem marszałkiem, będą przestrzegane. A więc zwierzchność narodu, ciągłość władzy państwowej i nietraktowanie wyjątków, które mogą się pojawić w konstytucji, w sposób rozszerzający. Czyli jeżeli mamy wątpliwości, to stosujemy raczej regułę ostrożnościową, żeby uszanować wolę wyborców, a nie rozbudowujemy ją sobie, bo jakiś prawnik ma jakiś koncept, jakiś pomysł i może coś zrobi – mówił marszałek.

— Mówię o tym, proszę państwa, żeby nie było wątpliwości, bo ja już tu słyszałem przeróżne koncepcje, tak? Mam zwołać Zgromadzenie Narodowe i na trzy miesiące ogłosić przerwę, żeby poogarniać sytuację i może wygra kto inny, a ja sobie też tam coś porobię. Nie, nie, nie. Tak się nie będziemy bawić. Jeżeli ktoś chce robić zamach stanu, to nie ze mną – powiedział jeden z liderów obozu rządzącego.

Źródło: wnet, media społecznościowe