Niespodziewany ruch prokuratury wobec Pełczyńskiej-Nałęcz

Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz została przesłuchana w Prokuraturze Regionalnej w Lublinie. Czynności z udziałem minister funduszy i polityki regionalnej trwały kilka godzin. Sprawa, w której wystąpiła jako świadek, dotyczy wydarzeń sprzed ponad dekady i zasad korzystania ze zwrotu podatku VAT. Liderka Polski 2050 zabrała głos na ten temat w mediach społecznościowych.

Informacja o przesłuchaniu szybko stała się przedmiotem publicznej dyskusji za sprawą wpisu polityczki w mediach społecznościowych. Pełczyńska-Nałęcz relacjonowała, że spędziła w prokuraturze około 3,5 godziny, a zadawane jej pytania koncentrowały się przede wszystkim na niej samej oraz członkach jej rodziny.

Sednem postępowania jest procedura „tax free”. Prokuratura bada możliwe przypadki bezpodstawnego zwrotu VAT w latach 2012–2020 osobom pełniącym funkcje publiczne, które dokonywały zakupów i wywoziły towary poza Unię Europejską. Śledztwo rozpoczęto we wrześniu 2020 r., a więc jeszcze w okresie, gdy ministrem sprawiedliwości i prokuratorem generalnym był Zbigniew Ziobro.

Według informacji przekazanych przez prokuraturę sprawa nadal ma status postępowania „w sprawie”, co oznacza, że nikomu nie przedstawiono zarzutów. Dotychczas przesłuchano w jej ramach 595 świadków. Pełczyńska-Nałęcz została przesłuchana 7 września jako świadek. Czynności dotyczyły zwrotu VAT w wysokości 775,83 zł, otrzymanego przez nią w okresie, gdy była ambasadorem Polski w Rosji.

Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz o przesłuchaniu

Minister Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz głos w sprawie przesłuchania zabrała za pośrednictwem konta na portalu X.

– Co tu się odstawia. Wczoraj 3.5 godziny przesłuchiwała mnie prokuratura i to nie byle jaka, a regionalna. Jako świadka. Ale wszystkie (dosłownie wszystkie) pytania dotyczyły tylko mnie i mojej rodziny. Najwyraźniej jestem świadkiem w swojej własnej sprawie – czytamy.

– A czego dotyczy sprawa? Rzekomego zwrotu 770 zł VAT z czasów mojego ambasadorowania w Moskwie ( nadmieniam, że osoby mieszkające poza UE, w tym polscy dyplomaci, mają prawo do takiego zwrotu). I teraz hit – istota wątpliwości jest wokół tego czy ja aby na pewno w tym czasie mieszkałam w Rosji. Czy mam na to dowody?! Bo jak rozumiem sam fakt bycia ambasadorem takim dowodem nie jest – czytamy.

– Jak widać sprawa naprawdę gruba. Zondakrypto czy Pan Kacprzyk ( nomen omen ciągle nieprzesłuchany) mogą się przy tym schować. Cała rzecz miała miejsce ponad 10 lat temu. Ale na pewno nikt tu nikogo nie próbuje zastraszyć. Na 100% nie ma w tym żadnej polityki. Życzę wszystkim miłego dnia – dodała na koniec liderka PL2050.

Głos w tej sprawie zabrał także Szymon Hołownia.

— Pani minister wspominała kiedyś w rozmowie ze mną, natomiast jak przeczytałem szczegóły tej sprawy, wydają się one kompletnie kuriozalne. To znaczy to jest jakaś w ogóle absurdalna historia — skomentował Szymon Hołownia.

– Popieram to, co ona pisze w tym względzie, że już naprawdę prokuratura nie ma nic innego do roboty, to niech Dawida Kacprzyka przesłucha za Szpital Południowy. Niech zajmie się innymi rzeczami – dodał były marszałek.

 

Źródło: media społecznościowe,  Wirtualna Polska, Onet