Kompromitacja Tuska. Takiego błędy nikt się nie spodziewał
Donald Tusk popełnił błąd? Media bardzo szybko obiegła informacja w kwestii udzielenia kontrasygnaty przez szefa rządu wobec decyzji prezydenta Andrzeja Dudy ws. sędziego Sądu Najwyższego Krzysztofa Wesołowskiego w kwestii zostania przez niego komisarzem do przeprowadzenia wyboru prezesa Izby Cywilnej.
W mediach padają zarzuty pod adresem sędziego Krzysztofa Wesołowskiego, które bazują na tym, że trafił on do Sądu Najwyższego na mocy ustawy o KRS autorstwa Prawa i Sprawiedliwości, która zdaniem niektórych środowisk – radę upolityczniła i oddała w ręce osób blisko powiązanych z politykami PiS i Suwerennej Polski.
Media w środę bardzo szybko obiegła informacja w kwestii udzielenia kontrasygnaty przez szefa rządu wobec decyzji prezydenta Andrzeja Dudy ws. sędziego Sądu Najwyższego Krzysztofa Wesołowskiego. Do tej sprawy szef rządu odniósł się na konferencji prasowej. Zdaniem premiera – do tej sytuacji nie powinno dojść.
Donald Tusk zabiera głos
— Jak państwo się orientujecie, zadaniem premiera jest podpisywanie setek dokumentów. Urzędnik odpowiedzialny za przygotowanie do podpisywania nie dostrzegł polityczności dokumentu, który stanowił o nominacji dla neosędziego przez prezydenta — powiedział premier.
— Doszło do sytuacji, do której nie powinno dojść. Paradoks polega na tym, że minister [Maciej] Berek, który przygotowywał te dokumenty do podpisania, jest jednym z najbardziej kompetentnych ludzi, jakich kiedykolwiek spotkałem — dodał premier.
— Błąd się zdarzył, konsekwencje są, więcej taka sytuacja nie może się powtórzyć — stwierdził Tusk.
— Rząd z panem ministrem Berkiem jest dużo lepszym rządem niż bez. Sama ta sytuacja jest dla niego dotkliwą karą — dodał. — Będę prosił o spotkanie ze środowiskiem prawniczym, jeszcze w pierwszej połowie września — powiedział Tusk.
— Nie będę udawał, że konsekwencje tego błędu są katastrofalne, w porównaniu do sytuacji, gdyby tego podpisu nie było — stwierdził premier.
Źródło: Onet