Zdecydowana reakcja PSL na słowa Tuska
Donald Tusk był jednym z polityków, którzy pojawili się na wydarzeniu Campus Polska. W trakcie jego obecności padło pytanie o aborcję. Słowa premiera w tej sprawie zostały odebrane jako obarczanie odpowiedzialnością PSL.
Premier Donald Tusk wziął udział w wydarzeniu Campus Polska. Szef Rady Ministrów odpowiadał na pytania skierowane do niego z sali. W pewnym momencie padło pytanie dotyczące aborcji.
– Realia są takie, że ok, Giertych nie zagłosował, minister Sługocki był na wyjeździe, zabrakło od nas dwóch głosów. Ale tych głosów zabrakło bardzo dużo. Nie było obecnych 12 posłów PiS. PSL było podzielone w proporcjach bardzo niekorzystnych dla praw kobiet. O ile udało się w długich negocjacjach przekonać do głosowania Polskę 2050, o tyle nie udało się przekonać PSL, nie mówiąc już o PiS i Konfederacji – powiedział Tusk.
– W Sejmie polskim nie ma większości dla takiego prawa do legalnej aborcji, o jakim tu mówiliśmy – zaznaczył szef rządu.
Zdaniem mediów słowa Donalda Tuska to cios wyprowadzony pod adresem jednego z jego koalicjantów, czyli Polskiego Stronnictwa Ludowego.
– Donald Tusk wyraźnie wskazał na Polskie Stronnictwo Ludowe jako hamulcowych zmian w sprawie aborcji, których domagał się jego elektorat. Premier wyprowadził cios, który rozsierdził polityków formacji Władysława Kosiniaka-Kamysza – ocenia Interia, która w tej sprawie zadała pytanie politykom PSL.
Grzmi między PSL i Tuskiem?
– Premier ma świadomość, że PSL jest konserwatywne w tej sprawie. Zresztą, w całej tej koalicji jesteśmy strażnikiem tradycyjnych wartości. Stąd wynika postawa wielu posłów. Nie wiem dlaczego wskazuje wyłącznie na nas, bo w innych klubach są ludzie, którzy mają podobne pryncypia. Może to być polityczna zagrywka, by wskazać rzekomo winnego. Tylko to naszego stanowiska nie zmieni – powiedział Tadeusz Samborski z PSL.
— Jestem zdumiony, że tak wytrawny polityk robi docinki do PSL, skoro doskonale wie, że PSL nie zajmie stanowiska w tej sprawie – mówi Interii Marek Sawicki.
– Jestem zdumiony, że on się obraża na PSL i odnosi się do PSL, skoro ta partia nigdy nie zajęła w tej sprawie i nie zajmie stanowiska. Nie rozumiem dlaczego pretensja do PSL. Ani PSL nikomu niczego nie obiecał, ani nie będzie obiecywał. Chwilę po premierze uczciwie powiedział Rafał Trzaskowski, że Władysław Kosiniak-Kamysz jasno na ten temat się wypowiadał. Oczekiwanie ze strony Tuska, że będzie jakieś stanowisko PSL, jest z jego strony dowodem na naiwność polityczną, o co bym go nie posądzał. A zakrzykiwanie do PSL jest zwyczajną złośliwością – powiedział Sawicki.
Źródło: Interia