Zatrzymana kobieta zaskoczyła ws. Bodnara

Anna Wójcik — była dyrektor biura premiera w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Mateusza Morawieckiego — udzieliła wywiadu dla wPolsce24. Kobieta była pytana między innymi o Adama Bodnara, który pełni obowiązki prokuratora generalnego i także ministra sprawiedliwości w rządzie Donalda Tuska.

Anna Wójcik to była dyrektor biura premiera w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów (KPRM) za czasów, gdy urząd ten sprawował Mateusz Morawiecki. Sprawa, w której jest zamieszana, dotyczy śledztwa związanego z nieprawidłowościami w Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych (RARS).

W styczniu 2025 roku Anna Wójcik została zatrzymana przez Centralne Biuro Antykorupcyjne (CBA) wraz z dwiema innymi osobami – jej mężem oraz Pawłem Kleszczewskim, właścicielem agencji PR.

Prokuratura postawiła jej zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej oraz przyjęcia korzyści majątkowej w wysokości 3,5 miliona złotych. Łapówka miała być związana z wpływaniem na wynik zamówienia publicznego dotyczącego dostawy agregatów prądotwórczych. Po zatrzymaniu trafiła do aresztu na trzy miesiące, co wywołało liczne kontrowersje i reakcje polityczne.

3 kwietnia prokurator uchylił wobec kobiety areszt, co pozwoliło jej wyjść na wolność. Decyzja ta była argumentowana m.in. dobrem jej dziecka z autyzmem, o co apelowali politycy Prawa i Sprawiedliwości, w tym Michał Wójcik i Anna Milczanowska, zwracając się do prokuratora generalnego Adama Bodnara. Wójcik sama twierdzi, że jej aresztowanie miało charakter polityczny.

Anna Wójcik – nowe informacje

Anna Wójcik w trakcie rozmowy z wPolsce24 została zapytana o to, co by powiedziała Adamowi Bodnarowi.

— Powiedziałabym, że mam ogromny żal do rządzących. Czuję się jako wyrzutek społeczeństwa, przemielone przez tę władzę. Moja rodzina została zniszczona. Tak nie powinien zachowywać się były RPO. Powinien stanąć w obronie mnie i mojej rodziny – twierdzi.

Ostatnie łzy, które wylałam, to łzy szczęścia, gdy spotkałam się z dziećmi. Dzisiaj nie mam tych łez. Wszystkie zostawiłam w celi. Nie chcę płakać przy dzieciach, chcę by moje dzieci zobaczyły siłę. (…) Musimy na swój sposób przetworzyć, ale jesteśmy kochającą rodzinę i wierzę, że damy radę – dodaje.

– Żadne medium nie podało imienia mojego syna. Zrobiła to prokuratura, która ze szczególną starannością powinna dbać o to. Dopiero po ingerencji mojego obrońcy zostało to zmienione. Czego my oczekujemy od prokuratury, skoro robi takie kardynalne błędy? A może to było świadome działanie, by ujawnić imię mojego syna, upokorzyć mnie i moją rodzinę? – powiedziała Anna Wójcik.

Źródło: wpolityce.pl