Subwencja dla PiS. Padła istotna wiadomość
Pod koniec sierpnia Państwowa Komisja Wyborcza podjęła decyzję o odrzuceniu sprawozdania finansowego komitetu Prawa i Sprawiedliwości za zeszłoroczne wybory parlamentarne. Prawo i Sprawiedliwość w tej sprawie wykonało zapowiadany od samego początku ruch.
Pod koniec sierpnia PKW ogłosiła swoją decyzję w kwestii sprawozdania finansowego komitetu Prawa i Sprawiedliwości.
— Skutki są takie, że PiS jako partia polityczna uzyskała największą liczbę mandatów i dotacja dla komitetu wynosiłaby przeszło 38 mln zł, ale na skutek przekroczenia powyżej 1 proc. (tu chodzi o wspomniane 3,6 mln zł zakwestionowane przez PKW), to ta dotacja będzie umniejszona o 10 mln zł, czyli będzie wynosiła 28 mln — powiedział podczas konferencji prasowej Sylwester Marciniak, przewodniczący Państwowej Komisji Wyborczej.
Dziennikarze pod koniec sierpnia będąc przed siedzibą PKW pytali także o to, czy straty finansowe PiS mogą wynieść nawet 50 mln zł. Odpowiedź brzmiała, że tak.
— Można liczyć, że jest to kwota zbliżona do tego, bo obniżenie rocznej subwencji o kwotę ponad 10 mln w ciągu całej kadencji plus odliczenie dotacji podmiotowej daje mniej więcej taką właśnie kwotę.
Media wskazują jeszcze uwagę na to, że partia Jarosława Kaczyńskiego może stracić więcej pieniędzy. Chodzi o sprawozdanie roczne Prawa i Sprawiedliwości, które także może zostać odrzucone. W tej sytuacji PiS straciłoby subwencję z budżetu na trzy lata.
W związku z tą sytuacją powstała zbiórka zorganizowana przez Prawo i Sprawiedliwość. Dodatkowo partia Jarosława Kaczyńskiego zapowiedziała złożenie odwołania od tej decyzji do Sądu Najwyższego.
Skarga PiS do SN
– Dziś została złożona skarga do Sądu Najwyższego ws. decyzji PKW, która odbiera nam bardzo znaczną część i dotacji i subwencji. Decyzja ta została podjęta, co jest w skardze udowodnione, w całkowitej sprzeczności z prawem i także w sprzeczności z szerszymi zasadami oczywistymi w prawie, wynikającymi z konstytucji. To znaczy z zasadą równości traktowania takich samych podmiotów – mówił Jarosław Kaczyński.
— Zarzuty, które nam postawiono można było równie dobrze postawić także innym partiom. Tylko ich innym partiom nie postawiono. W momencie, w którym podejmowano tę pierwszą decyzję, sytuacja nasza i tych wszystkich innych partii była dokładnie taka sama – wskazał prezes PiS.
— Rzecz jest w rękach Sądu Najwyższego. Ta władza nie przestrzega prawa. Można powiedzieć, że uchyliła konstytucję (…). I być może decyzje SN też będą miały charakter wpisujący się w to całe przedsięwzięcie przywracania tego, czego myśmy nie akceptowali, co w czasie naszej władzy zostało odrzucone, czyli postkomunizmu. W tej chwili on wraca w zaostrzonej postaci. To jeden z przejawów tego powrotu – próba praktycznego uniemożliwienia działań opozycji, która jest przeciw temu fatalnie nieefektywnemu i niesprawiedliwemu systemowi – wskazał Jarosław Kaczyński.
Źródło: DoRzeczy