Stanowski ujawnia słowa Nawrockiego. Sensacyjne wyznanie
Karol Nawrocki i Krzysztof Stanowski wzięli wczoraj udział w debacie wyborczej na antenie Telewizji Republika. Na samym koniec dziennikarz zwrócił się do prezesa Instytutu Pamięci Narodowej w sprawie przeprowadzenia konferencji dotyczącej ostatniego zamieszania w mediach na temat jego mieszkania, które w Gdańsku miał nabyć od Jerzego Ż.
Dziś Stanowski za pośrednictwem swojego konta na portalu społecznościowym X opisał sytuację, która miała mieć miejsce po zakończeniu debaty — prawdopodobnie na parkingu TV Republika. W pewnym momencie do auta założyciela Kanału Zero miał podejść Karol Nawrocki. Między kandydatami wywiązała się rozmowa, która poruszyła znanego redaktora.
Przed nami wybory prezydenckie, których pierwsza tura odbędzie się już 18 maja. Jeżeli za niespełna tydzień nie dojdzie do ostatecznego rozstrzygnięcia, to już 1 czerwca w ramach prezydenckiej „dogrywki” w drugiej turze spotkają się ze sobą dwaj kandydaci z największą ilością głosów z połowy bieżącego miesiąca.
Za nami już kilka debat, które cieszyły się sporym zainteresowaniem ze strony Polaków. Ostatnia z nich miała miejsce wczoraj — 9 maja w Telewizji Republika.
Krzysztof Stanowski o rozmowie z Nawrockim
Na drugi dzień po debacie — Krzysztof Stanowski opublikował wpis, w którym opisał swoją rozmowę z Karolem Nawrockim, do której doszło niespodziewanie po debacie. „Zapamiętam to dlatego, że mnie ta scena poruszyła” – pisał Stanowski.
— Powiem wam, że dla mnie te wybory to także kolekcjonowanie w głowie pewnych scenek. Jedną z nich zapamiętam na długo – zaczął dziennikarz.
— Wychodzę wczoraj z debaty, wszyscy kandydaci mają swoich fanów, którzy krzyczą „Szymon”, „Karol”, „Grzegorz” i tak dalej. Ja sobie robię szybki zwrot i po 20 sekundach jestem w samochodzie. Żeby wyjechać, muszę przez ten tłum się jakoś przebić. Powolutku, powolutku przeciskam się między krzyczącymi ludźmi. Nagle ktoś puka w szybę od strony pasażera. Karol Nawrocki – czytamy.
– Co, podrzucić pana? – pytam żartobliwie.
Może dobry pomysł z tą konferencją – mówi Nawrocki. Wokół wydzierający się wyborcy, fotoreporterzy, ochroniarze, ludzie z megafonami. I nagle tego całego zgiełku jakby nie słychać. – Ale niech mi pan powie… Pan we mnie zwątpił, prawda? – No, trochę zwątpiłem, przyznaję. – Mam wielką prośbę, niech pan się zastanowi, czy w 2021 roku podpisałbym taki dokument, gdybym był czyścicielem kamienic. Czy tak działają czyściciele kamienic. Niech pan we mnie nie wątpi. Bardzo proszę – czytamy w dalszej części.
– Zapamiętam to dlatego, że mnie ta scena poruszyła. Nie było w oczach Nawrockiego żadnej buty, żadnej arogancji, żadnej pretensji, nie było ucieczki do swojego samochodu. Był tylko taki – wydawało mi się w tamtym momencie, że szczery – smutek, że w oczach drugiej osoby stracił twarz. I podjął, chociaż nie musiał, próbę. Było to niewymuszone i przez to ujmujące. Bez podstawionych mikrofonów, mimo tłumów wokół to jednak bez świadków. Bez nadęcia i aktorstwa, typowego w debacie. Taki ludzki moment w polityce – napisał Krzysztof Jakub Stanowski.
Powiem wam, że dla mnie te wybory to także kolekcjonowanie w głowie pewnych scenek. Jedną z nich zapamiętam na długo.
Wychodzę wczoraj z debaty, wszyscy kandydaci mają swoich fanów, którzy krzyczą „Szymon”, „Karol”, „Grzegorz” i tak dalej. Ja sobie robię szybki zwrot i po 20…
— Krzysztof Stanowski (@K_Stanowski) May 10, 2025
Źródło: Media Społecznościowe