Sprawa Gajewskiej i Myrchy. Zaskakujące informacje
Kinga Gajewska i jej mąż Arkadiusz Myrcha w ciągu ostatnich dni nie tracą w kwestii zainteresowania ze strony mediów. Teraz głos na temat małżeństwa dwojga parlamentarzystów zabrał prokurator generalny i minister sprawiedliwości Adam Bodnar.
Kinga Gajewska i jej mąż Arkadiusz Myrcha zyskali rozgłos w mediach za sprawą między innymi sprawy dotyczącej dopłat do mieszkania. Na tym jednak rozgłos wokół pary parlamentarzystów nie zakończył się.
Po tej sytuacji prędko, niektórzy dziennikarze zainteresowali się także wydatkami posłanki Koalicji Obywatelskiej i jej męża w ramach funduszu na prowadzenie biur poselskich. Poruszono także temat darowizn. Media informują, że Kinga Gajewska ze sporym opóźnieniem miała uzupełnić rejestr korzyści.
— Po wyjściu na jaw tych informacji Kinga Gajewska „przypomniała sobie” o darowiznach i nagle uzupełniła rejestr korzyści. Jednocześnie dziennikarze ustalili, że Arkadiusz Myrcha w swoim rejestrze pominął majątek żony – czytamy na wp.pl.
W związku z tą sytuacją Gajewskiej miały puścić nerwy o czym poinformował dziennikarz Tomasz Krzyżak z „Rzeczypospolitej”, który opublikował swój komentarz w tej sprawie.
— Posłowie Kinga Gajewska i Arkadiusz Myrcha, pobierając ryczałt na mieszkanie z kasy Sejmu, nie łamią prawa – to zwykłe polskie kombinowanie. Jeśli mamy jednak z tym cwaniactwem kiedyś skończyć, to politycy powinni świecić przykładem. Bo prawo prawem, ale jest jeszcze coś takiego jak przyzwoitość” – czytamy.
Z relacji dziennikarza wynika, że Kinga Gajewska miała podjąć z nim kontakt niedługo po publikacji.
— Będąc w emocjach, używając przy tym słów nieparlamentarnych (na „ch…” i „k…”) posłanka Koalicji Obywatelskiej przekonywała mnie, że dom w Błoniu nie nadaje się do zamieszkania, bo gdyby tak było, nie wynajmowałaby mieszkania w stolicy. Dosłownych cytatów przytaczał nie będę, bo się do tego nie nadają. Na koniec pani poseł życzyła mi, by wszystko, co spotkało ją w ostatnich dniach, spotkało także i mnie. Potem jeszcze napisała wiadomość, że nie dzwoniła jako posłanka 'tylko zaszczuwana od dziewięciu dni matka trójki dzieci, których domy i przedszkole są codziennie pokazywane w TV Republika – relacjonuje dziennikarz.
— Wciąż może pani dom pokazać. Udowodnić, że jest tak, jak pani mówi. Ale zamiast tego kreuje się pani na ofiarę PiS-u i wrednych dziennikarzy, którzy PiS-owi sprzyjają. Rozwiązaniem Pani problemów z takim hejterami jak ja – a takie sformułowanie w naszej rozmowie padło – nie jest dzwonienie do dziennikarza, płacz i przekleństwa – pisze Krzyżak.
— Warto czasem powstrzymać emocje. Kto jak kto, ale pani, uprawiająca tak twarde sporty jak motocross i zapasy, powinna o tym doskonale wiedzieć. Że już nie wspomnę o tym, że prawnik też winien trzymać emocje na wodzy – podsumował dziennikarz.
Adam Bodnar ws. Kingi Gajewskiej i Arkadiusza Myrchy
Głos na temat sytuacji Kingi Gajewskiej i Arkadiusza Myrchy zabrał minister sprawiedliwości Adam Bodnar na antenie TOK FM.
— Trudno mi powiedzieć, w jaki sposób do tej sprawy Kingi Gajewskiej podejdzie prokuratura, służby sejmowe. Zdaję sobie sprawę, że jej mąż, Arkadiusz Myrcha, jest wiceministrem sprawiedliwości, oczywiście też czytam te komentarze – mówił Adam Bodnar w Poranku TOK FM.
Jak podkreślał, w przypadku Kingi Gajewskiej „chyba nikt nie ma wątpliwości, że to była darowizna od rodziców i że być może doszło do jakiejś po prostu zwyczajnej pomyłki, zaniedbania”. – Ktoś może zapomniał? Trudno mi to oceniać – stwierdził.
– Natomiast myślę, że tutaj intencje w tej sytuacji są ważne i mogą mieć wpływ na ocenę całej sytuacji – podsumował.
Źródło: wp