Nowe problemy Gajewskiej i Myrchy. Nie odpuszczają

Kinga Gajewska i jej mąż Arkadiusz Myrcha w ostatnim czasie znaleźli się na świeczniku mediów. Teraz w sprawie wspomnianej pary nowe informacje przekazał portal Wirtualna Polska, który wygląda na to, że nie zamierza odpuścić. 

Para polityków zyskała rozgłos w mediach za sprawą między innymi kwestii dotyczącej dopłat do mieszkania. Na tym jednak szum wokół nich nie zakończył się.

Po tej sytuacji niektórzy dziennikarze prędko zainteresowali się także wydatkami posłanki Koalicji Obywatelskiej i jej męża w ramach funduszu na prowadzenie biur poselskich.

Poruszono także temat darowizn. Media informują, że Kinga Gajewska ze sporym opóźnieniem miała uzupełnić rejestr korzyści.

— 7 października Kinga Gajewska uzupełniła rejestr korzyści, czyli opis zarobków czy darowizn, jakie poseł dostaje poza pełnieniem swojego mandatu. Z rejestru wynika, że w ramach darowizny otrzymała od rodziców dom w budowie o powierzchni 166 metrów kwadratowych. – czytamy na wp.pl.

Zgodnie z przepisami – powinna zgłosić ten fakt do rejestru korzyści prowadzonego przez marszałka Sejmu w ciągu 30 dni. Mimo to – dokonała tego zgłoszenia dopiero po upływie 392 dni.

Adam Bodnar zabiera głos

Z nowych informacji przekazanych w tej sprawie przez Szymona Jadczaka z Wirtualnej Polski wynika, że do prokuratury wpłynęło zawiadomienie dotyczące nieprawidłowości związanych z wpisami do rejestru korzyści Kingi Gajewskiej.

— Zapytaliśmy prokuraturę, czy śledczy badają sprawę poseł Kingi Gajewskiej. Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Piotr A. Skiba przekazał nam, że zawiadomienie dotyczące nieprawidłowości związanych z wpisami do rejestru korzyści Kingi Gajewskiej wpłynęło i aktualnie trwa jego analiza oraz weryfikacja faktów w nim wskazanych – czytamy na wp.

To jednak nie wszystko. Wirtualna Polska zwróciła uwagę także na jeden fakt. Mianowicie chodzi o inny wpis do rejestru korzyści z 7 października dotyczący darowizny od jej męża w wysokości 40 tysięcy złotych.

Według informacji „WP” — posłanka nie umieściła w rejestrze informacji, kiedy dostała te pieniądze. Przy tej okazji wspomniany portal przypomina, że parlamentarzystka na dokonanie tej czynności miała 30 dni.

Wirtualna Polska w kilku źródłach starała się uzyskać informację – kiedy dokładnie doszło do przekazania pieniędzy.

— Arkadiusz Myrcha milczał przez trzy dni – nie odpisywał na e-maile i wiadomości w tej sprawie. Ostatecznie w czwartek 17 października odpisał, że do przekazania 40 tys. zł żonie doszło „w okresie kalendarzowego lata 2024 roku”. Taką formę odpowiedzi uzasadnił „próbą ochrony prywatności mojej i mojej rodziny” – napisał w tej sprawie Szymon Jadczak z Wirtualnej Polski.

Źródło: Wirtualna Polska