Incydent na spotkaniu z Radosławem Sikorskim. Jest nagranie

Radosław Sikorski spotkał się ze swoimi sympatykami w siedzibie Wyższej Szkoły Prawa i Administracji w Przemyślu. W jego trakcie doszło do incydentu.

W czwartek po południu doszło do niecodziennego zdarzenia podczas spotkania z udziałem ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego. Polityk przybył do Przemyśla, gdzie w siedzibie Wyższej Szkoły Prawa i Administracji spotkał się z mieszkańcami oraz sympatykami.

Wydarzenie to było częścią cyklu wizyt organizowanych przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych w ramach programu Regionalnych Ośrodków Debaty Międzynarodowej, mającego na celu popularyzację wiedzy o polityce zagranicznej i zachęcanie obywateli do aktywnej dyskusji o miejscu Polski na arenie międzynarodowej.

W trakcie wystąpienia szefa resortu spraw zagranicznych, w którym minister poruszał temat rosyjskich dronów naruszających polską przestrzeń powietrzną oraz towarzyszącej temu fali dezinformacji, na sali doszło do incydentu.

Wypowiedź Radosława Sikorskiego została niespodziewanie przerwana przez jedną z uczestniczek spotkania. Kobieta niespodziewanie zabrała głos przerywając wystąpienie ministra i zakłócając przebieg wydarzenia wypowiadając się na temat konfliktu między Izrelwm a Panalwtyną.

– To są klapki z więzienia — krzyknęła kobieta, unosząc je w górę. Z jej słów wynika, że należały do mężczyzny będącego palestyńczykiem z polskim paszportem, który miał być przetrzymywany i przez sześć godzin zmuszany do klęczenia. Prędko kobieta została wyprowadzona przez funkcjonariuszy SOP. (nagranie poniżej).

— Dziękuję bardzo. Jeszcze nie skończyłem. Będzie czas na pytania — stwierdził Radosław Sikorski. — Szkoda, że pani nie zaczekała. Ja się nie boję pytań, nie boję się bronić swoich poglądów — dodał, gdy mężczyźni siłą wyprowadzali kobietę z sali.

Incydent na spotkaniu z Radosławem Sikorskim

— Potwierdzam, że to byli funkcjonariusze SOP. Podjęli interwencję ze względów bezpieczeństwa. Kobieta miała w ręku niezidentyfikowany przedmiot, nie było wiadomo, co zamierza z nim zrobić, więc funkcjonariusze SOP uznali, że może stwarzać zagrożenie. W związku z tym została wyprowadzona i przekazana policji — wyjaśnia w rozmowie z Onetem płk Bogusław Piórkowski, rzecznik SOP.

Źródło: Onet