Hołownia stawia Tuska pod ścianą? Sensacyjne wieści
Szymon Hołownia w listopadzie ma ustąpić z urzędu marszałka Sejmu na rzecz lidera Nowej Lewicy Włodzimierza Czarzastego. Jednak w tej kwestii lider Polski 2050 stawia pewne warunki, które wykraczają poza umowę koalicyjną. W mediach pojawiły się pierwsze informacje dotyczące nastawienia premiera Donalda Tuska do tej sytuacji.
Szymon Hołownia z pewnością bieżącego roku nie może zaliczyć do zbyt udanych w swojej niedługiej karierze politycznej. Najpierw w maju bieżącego roku marszałek Sejmu odnotował bardzo słaby wynik w wyborach prezydenckich, w których swój głos postanowiło na niego oddać zaledwie 4.99 proc. Polaków.
Niedługo później padła informacja o zakończeniu współpracy między Polską 2050 i Polskim Stronnictwem Ludowym w ramach koalicji Trzeciej Drogi. Następnie Hołownia znalazł się w samym centrum sporów po wyborach prezydenckich, które dotyczyły prawidłowości w toku głosowania i zaprzysiężenia Karola Nawrockiego.
Z kolei w ciągu ostatnich tygodni z ust Szymona Hołowni padła informacja o odejściu z krajowej polityki. Ma on nie ubiegać się o dalsze przywództwo w PL2050, a w listopadzie – zgodnie z umową koalicyjną – zwolnić urząd marszałka na rzecz Włodzimierza Czarzastego. Jednak w tym drugim aspekcie Hołownia postawił warunki wykraczające poza zapis umowy koalicyjnej.
Donald Tusk pod ścianą?
– Szef nie lubi być stawiany pod ścianą. A Hołownia właśnie to zrobił – zdradził w rozmowie z Onetem minister z Koalicji Obywatelskiej.
– Premier według oficjalnych doniesień wolałby poczekać do wewnętrznych wyborów w Polsce 2050, które zaplanowano na styczeń 2026 r. Do spotkania pomiędzy Tuskiem i marszałkiem Sejmu ma dojść na początku przyszłego tygodnia. Sprawa ma być o tyle dziwna, że Hołownia potrzebuje poparcia rządu w aplikacji na stanowisko Wysokiego Komisarza ONZ ds. Uchodźców – poinformował z kolei portal Wprost.
Portal powołując się na doświadczonego polityka Koalicji Obywatelskiej poinformował, że jest on przekonany, że Tusk „nie zaryzykuje utraty większości w obecnej sytuacji”.
– Jednak trudno mi sobie wyobrazić, że pójdzie na totalne zwarcie z Hołownią, bo nawet jeśli większość ich posłów opuści Szymona i Pełczyńską-Nałęcz, to wystarczy, że zostanie z nimi osiem lub dziewięć osób i nie mamy większości – zauważył.
Wpływowy polityk partii rządzącej nie wyklucza, że premier może wykonać ryzykowny, strategiczny ruch i wskazać na stanowisko wicepremiera inną osobę.
Źródło: Wprost