Dymisja Tuska? Zaskakujące słowa
Mariusz Błaszczak wystąpił na antenie Polsat News. Jeden z liderów Prawa i Sprawiedliwości wypowiedział się na temat wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych w kontekście Polski. Padły przy tym słowa dotyczące Donalda Tuska i jego w sytuacji, kiedy to prezydentem USA zostałby Donald Trump.
Wybory w Stanach Zjednoczonych odbędą się we wtorek 5 listopada. Na ich temat w niedzielę wieczorem na antenie Polsat News wypowiedział się były szef MON i jeden z liderów Prawa i Sprawiedliwości — Mariusz Błaszczak.
Zdamiem polityka PiS – aktualna władza miała postawić na Kamalę Harris. W związku z tym — według opinii Mariusza Błaszczaka – po wygranej Donalda Trumpa, Donald Tusk powinien podać się do dymisji.
– Mnie niepokoi, że obecna władza, Donald Tusk i jego ekipa, postawili na Kamalę Harris. A więc Donald Tusk, po wygranej Donalda Trumpa, powinien podać się do dymisji – ocenił w niedzielę w „Gościu Wydarzeń” w Polsat News szef klubu PiS Mariusz Błaszczak.
Polityk formacji Jarosława Kaczyńskiego uściślił później, iż rezygnację ze stanowisk w przypadku triumfu republikanina powinni złożyć wszyscy członkowie polskiego rządu.
– Jeżeli wygrałby Donald Trump, to sądzę, że natychmiast powinien się zmienić rząd w Warszawie, bo Niemcy nie są nas w stanie nas wspierać jeśli chodzi o obronność, a Stany Zjednoczone tak – ocenił Błaszczak.
Według byłego szefa resortu obrony narodowej – w naszym interesie jest wygrana Trumpa, ponieważ „mamy bardzo dobre doświadczenie (z nim), kiedy był prezydentem USA”. – Natomiast mówię o atakach, np. ze strony żony Radosława Sikorskiego, postaci rozpoznawalnej w USA (Anne Applebaum – red.) która bardzo brutalnie atakuje Donalda Trumpa. Mówię o wpisach Tuska, które odczytuję jako serwilizm wobec Niemców – dodał jeden z liderów Prawa i Sprawiedliwości.
Głos na temat tej wypowiedzi zabrał między innymi Radosław Sikorski.
— Widziałem tę wypowiedź, zdumiała mnie. Po pierwsze – to nieprawda. My nie popełniamy błędu PiS postawienia wszystkich żetonów na Donalda Trumpa – powiedział. – Bardzo pilnowałem, by spotykać się z ludźmi Trumpa, widziałem się z Robertem O’Brienem (doradcą Trumpa ds. bezpieczeństwa za jego prezydentury między 2019 a 2021 r. – przyp. red.), Mikiem Pompeo (byłym sekretarzem stanu USA – red.), Keithem Kelloggiem (byłym doradcą wiceprezydenta ds. bezpieczeństwa w czasach Trumpa – red.), Elbridgem Colbym (zastępcą sekretarza obrony za Trumpa – red.) i tak dalej mógłbym kontynuować – wyliczył.
Szef resortu spraw zagranicznych ocenił, że: – „PiS znowu postawił na Trumpa”. – To rząd zachowuje się odpowiedzialnie. W sumie Polska ma „obstawione” obydwa pola. To, co mnie zdumiało, to to, że pan Błaszczak uważa, że polski rząd nie zależy od głosu polskich wyborców, polskiego Sejmu, tylko jakichś decyzji zagranicznych – myślałem, że PiS jest partią suwerenistyczną. (…) Uważają, że Unia Europejska nam zagraża, a gotowi są poddać się werdyktowi wyborczemu w innym kraju – dodał Sikorski.
Wybory w Stanach Zjednoczonych
Wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych zostaną przeprowadzone 5 listopada. O Biały Dom ubiegają się — aktualna wiceprezydent USA w gabinecie Joe Bidena i kandydatka z ramienia Partii Demokratycznej – Kamala Harris i były prezydent Stanów Zjednoczonych i kandydat Partii Republikańskiej Donald Trump.
Wydarzenia w USA są śledzone przez media na całym świecie. Ich wynik zadecyduje o tym, czy ponownie w Białym Domu zamieszka były prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump, czy może będzie to wiceprezydent w gabinecie Joe Bidena — Kamala Harris. Rozstrzygnięcie już niebawem.