Co z wyborami? Prezes SN porządkuje Bodnara

Pierwsza Prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Manowska odniosła się do słów polityków obozu rządzącego, a w tym także Adama Bodnara w kwestii dotyczącej Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego.

Chodzi o podważające konstytucyjne umocowanie Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych do rozpatrywania protestów wyborczych oraz do orzekania w przedmiocie ważności wyboru Prezydenta RP.

W ostatnią niedzielę odbyła się w Polsce druga tura wyborów prezydenckich. Zwyciężył w niej prezes Instytutu Pamięci Narodowej Karol Nawrocki, na którego swój głos postanowiło oddać 50.89 proc. Polaków biorących udział w głosowaniu. Z kolei 49.11 proc. wyborców postawiło krzyżyk przy nazwisku jego kontrkandydata Rafała Trzaskowskiego z Platformy Obywatelskiej.

W ostatnią wyborczą niedzielę szef resortu sprawiedliwości był pytany o to, czy w przypadku korzystnego dla Rafała Trzaskowskiego wyniku wyborów  Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego może go nie uznać. Odpowiadając na to pytanie Adam Bodnar przypomniał o wyroku TSUE z 21 grudnia 2023 r., który kwestionował status Izby.

Polityk dodał, że według Konstytucji — w przypadku stwierdzania ważności wyboru prezydenta RP, jest mowa o Sądzie Najwyższym, a nie o konkretnej izbie.

— Myślę, że I prezes SN Małgorzata Manowska znajdzie sposób, żeby nie było tutaj żadnych kontrowersji, jeśli chodzi o ten właśnie problem – powiedział minister sprawiedliwości.

Małgorzata Manowska odpowiada

Teraz głos w imieniu Sądu Najwyższego zabrała jego Pierwsza Prezes Małgorzata Manowska.

— Nieprawdziwe i wprowadzające w błąd opinię publiczną są twierdzenia, jakoby kompetencja IKNiSP nie wynikała z Konstytucji RP – poinformowała Manowska, która jednak podkreśliła, że Izba nie jest wymiemiona wprost w treści ustawy zasadniczej.

— Jej artykuł 127 ust. 7 stanowi, że warunki ważności wyboru Prezydenta Rzeczypospolitej określa ustawa. Do warunków tych należy również uchwała Sądu Najwyższego, o której mowa w art 129 ust. 1 Konstytucji RP, która zapada po rozpatrzeniu protestów wyborczych, o których mowa w ust. 2 tego przepisu. Nie ma najmniejszych wątpliwości, że ustawą, o której mowa w art 127 ust. 7 Konstytucji RP jest zarówno Kodeks wyborczy (k.wyb.), jak i ustawa o Sądzie Najwyższym (u.SN), której art. 26 § 1 pkt 2 przesądza, że zadania Sądu Najwyższego w zakresie orzekania o ważności wyboru Prezydenta realizowane są w Izbie Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. Tym samym, kompetencje tej Izby do orzekania w przedmiocie ważności wyboru Prezydenta RP wynikają właśnie z przepisów konstytucyjnych, a konkretnie z art. 183 ust. 2 stosowanego w związku z art 129 ust. 1 i art 127 ust. 7 Konstytucji RP, które to przepisy ustawy zasadniczej wymagają, by stosowano w tym zakresie odpowiednie przepisy kodeksu wyborczego i ustawy o SN – czytamy.

Według niej, publiczne sugerowanie, że niestosowanie art. 26 § 1 pkt 2 u.SN nie narusza Konstytucji, cechuje się „wyjątkową dezynwolturą”. Manowska uważa, że takie działanie stanowi również nawoływanie do łamania Konstytucji RP.

— Taki sam charakter mają formułowane przez Ministra Sprawiedliwości oczekiwania, by Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego z pogwałceniem art. 26 § 1 pkt 2 u.SN wyznaczał do rozpoznania protestów wyborczych oraz do podjęcia uchwały w przedmiocie ważności wyboru Prezydenta RP skład inny, niż przewidziany przez art. 324 § 1a k.wyb. w związku z art. 26 § 1 pkt 2 u.SN – czytamy.

Pierwsza Prezes Sądu Najwyższego nie zgadza się z opiniami, że możliwości orzekania Izby w przedmiocie ważności wyboru Prezydenta spotykają się z ograniczeniami wynikającymi z orzecznictwa TSUE lub ETPCz.

— Wszystkie publiczne wypowiedzi polityków, w szczególności sprawujących najwyższe urzędy państwowe, które podważają konstytucyjne kompetencje Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego do orzekania w przedmiocie ważności wyboru Prezydenta RP wynikają z nieznajomości prawa, lub motywowane są zamiarem politycznej destabilizacji Rzeczypospolitej Polskiej i pogłębienia polaryzacji społeczeństwa. Celem tych wypowiedzi może być jedynie wywarcie bezprawnego nacisku na Sąd Najwyższy realizujący swoje konstytucyjne kompetencje, stanowiącego pogwałcenie art. 178 ust. 1 w zw. z art. 173 Konstytucji RP – czytamy.

Źródło: Rzeczypospolita, Sąd Najwyższy