To spotkało nauczycielkę za atak na córkę Nawrockiego
Karol Nawrocki na początku czerwca zwyciężył w drugiej turze wyborów prezydenckich z Rafałem Trzaskowskim. Taki stan rzeczy nie wszystkim się spodobał, a niektórzy z nich swoją frustrację postanowili wylądować w internetowych komentarzach na córkę Nawrockiego. W tym gronie miała znaleźć się nauczycielka z I Liceum Ogólnokształcącego w Bochni. Teraz media informują o konsekwencjach.
Podczas wieczoru wyborczego po zakończeniu II tury wyborów prezydenckich Karol Nawrocki wystąpił na scenie w towarzystwie swojej rodziny, w tym 7-letniej córki Kasi. Dziewczynka, pełna entuzjazmu, radośnie machała do zgromadzonego tłumu, przyciągając uwagę opinii publicznej.
Jej obecność wywołała różne reakcje w internecie — w mediach społecznościowych pojawiły się obraźliwe komentarze, również pod adresem dziecka. Jedna z takich wypowiedzi należała do nauczycielki z I Liceum Ogólnokształcącego w Bochni.
Kobieta, która nauczała języka polskiego napisała komentarz następującej treści: „ze**ła się?”. Jednak według informacji mediów — wpis nie zniknął mimo jego usunięcia. Inni internauci wykonali jego zrzuty, a następnie nadali mu „drugie życie”.
Gdy sprawa hejterskiego komentarza wyszła na jaw, dyrektorka szkoły zapewniła, że jest ona traktowana z najwyższą powagą. Placówka rozpoczęła też wewnętrzne postępowanie wyjaśniające. Kontrolę w szkole przeprowadziło też małopolskie kuratorium oświaty.
Sam autorka hejterskiego wpisu uważała, że komentarz jest efektem włamania na jej konto. W związku z tym miała 5 czerwca złożyć zawiadomienie na policji.
„Jeśli okaże się, że nauczycielka sama zamieściła ten wpis, może ponieść surowe konsekwencje dyscyplinarne. Tym surowsze, jeśli skłamała. Każdy popełnia błędy, ale powinien mieć odwagę przyznać się do nich i przeprosić” — mówiła „Wyborczej” Gabriela Olszowska, małopolska kurator oświaty. Kilka dni później, 13 czerwca, nauczycielka wycofała wniosek z policji — dodaje dziennik.
Karol Nawrocki i atak na jego córkę
Z informacji Gazety Wyborczej wynika, że kobieta już w szkolę nie pracuję. Sama miała podjąć decyzję o odejściu.
— Na polecenie małopolskiego kuratora oświaty rzecznik wszczął postępowanie dyscyplinarne w tej sprawie. Rozwiązanie stosunku pracy nie zmienia sytuacji, bo do deliktu dyscyplinarnego doszło w czasie, kiedy ta pani była nauczycielką — przekazał „GW” wicedyrektor szkoły Artur Pasek.
Źródło: Onet
