„Afera taśmowa”. Sensacyjne nowe wieści

Roman Giertych za pośrednictwem swojego konta na portalu społecznościowym X opublikował oświadczenie dotyczące upublicznienia w mediach nagrań jego prywatnych rozmów z Donaldem Tuskiem. Na ich temat przed wstępną publikacją często wspinali dziennikarze Telewizji Republika i wPolsce24.

Pewne pogłoski o nowych nagraniach z politykami można było usłyszeć jeszcze w trakcie kampanii prezydenckiej. Jednak do publikacji ich części doszło teraz. Do zarejestrowanych rozmów miało dojść w 2019 r. W piątek jeden z fragmentów opublikowała stacja wPolsce24. Następnie w sobotę dłuższy fragment został upubliczniony przez TV Republika.

Z kontekstu wynika, że politycy rozmawiali o miejscu na liście wyborczej dla Romana Giertycha. Padają także słowa na temat niektórych polityków i partii. Najprawdopodobniej całość nagrań ma zostać opublikowana w poniedziałek. Do tego tematu odniósł się Roman Giertych, który za pośrednictwem swojego konta na portalu społecznościowym X opublikował oświadczenie.

Roman Giertych o nagraniach

— Od dwóch dni pisowskie media publikują fragmenty moich rozmów nagrane od czerwca do września 2019 roku przez izraelski program PEGASUS w ramach nielegalnej operacji prowadzonej przeciwko mnie przez CBA. W tej sprawie toczy się śledztwo prowadzone przez Zespół nr. 3 Prokuratury Krajowej, gdzie mam status pokrzywdzonego – czytamy.

— Rozmowy te według oświadczenia CBA zostały zniszczone, gdyż nie zawierały żadnych treści, które miały jakikolwiek przestępczy charakter. O fakcie nagrania mojej rozmowy z Donaldem Tuskiem informowała już w 2022 roku wrocławska Gazeta Wyborcza. Okazuje się, że rozmowy te zostały wyniesione przed oddaniem władzy i znajdują się w rękach osób związanych z PiS. Taki był prawdziwy cel używania Pegasusa – napisał polityk.

— Nagranie rozmów adwokata z klientami, brak ich realnego zniszczenia, wyniesienie z CBA kopii rozmów, ich przekazanie do mediów oraz publikacja tych rozmów to bardzo poważne przestępstwa. Winni tych wszystkich przestępstw zostaną ukarani – czytamy.

– Jeżeli chodzi o termin publikacji, to uważam, iż został on spowodowany moim wnioskiem o ponowne przeliczenie głosów w wyborach prezydenckich i decyzją sędziów z SN o ponownym przeliczeniu głosów w 13 komisjach. Komuś bardzo zależy, aby ta sprawa nie była kontynuowana. Zdecydowano się na popełnienie szeregu przestępstw, narażenie mediów pisowskich na utratę prawa nadawania, tylko po to, aby uderzyć we mnie. Bardzo to ciekawe – czytamy w dalszej części.

– Tym natomiast, którzy się pasjonują treścią prywatnych rozmów życzę miłego odsłuchu. Nie bardzo rozumiem tylko ekscytacji pisowców tym, że na własne życzenie znajdują się w procesie zmiany nazwy na „zjepy”, które to słowo łatwo pomylić ze słowem jeszcze gorszym… – oświadczył Roman Giertych.

Polityk Platformy Obywatelskiej dodał jeszcze: „I jeszcze jedno. Wiem, że przynajmniej fragmenty rozmowy z PDT są prawdziwe, bo je pamiętam. Pamiętać jednak należy również, że Piotr Nisztor, który teraz po raz kolejny dostanie zarzuty, już raz został przez sąd złapany na fałszowaniu taśm”.

 

Źródło: Media Społecznościowe, DoRzeczy