Pierwszy prezes Sądu Najwyższego zareagował ws. Żurka
Decyzja Sądu Okręgowego w Warszawie dotycząca Marcina Romanowskiego stała się przedmiotem publicznej dyskusji, w którą zaangażowali się minister sprawiedliwości Waldemar Żurek i pierwszy prezes Sądu Najwyższego Zbigniew Kapiński. Sprawa dotyczy decyzji o wydaniu Romanowskiemu tzw. listu żelaznego, który zapewnia podejrzanemu możliwość pozostawania na wolności pod określonymi warunkami i stawiania się przed organami prowadzącymi postępowanie.
Postanowienie w tej sprawie wydał sędzia Konrad Mielcarek. Sąd uznał, że zastosowanie przepisu uzależniającego wydanie listu żelaznego od stanowiska prokuratora pozostaje w sprzeczności z konstytucją oraz regulacjami prawa międzynarodowego. Decyzja wywołała reakcję ministra sprawiedliwości, który zapowiedział jej zaskarżenie.
Waldemar Żurek w publicznym komentarzu zdecydowanie ocenił zarówno samo rozstrzygnięcie, jak i status sędziego, który je wydał. Minister wskazywał na jego wcześniejszą działalność oraz sposób powołania na stanowisko sędziowskie. W swojej wypowiedzi przedstawił decyzję jako przykład sytuacji, w której osoby związane z poprzednią władzą mogą liczyć na korzystne rozstrzygnięcia.
I Prezes SN krytycznie o Żurku
Do tych słów odniósł się Zbigniew Kapiński. Pierwszy prezes Sądu Najwyższego skoncentrował się między innymi na zasadzie niezawisłości sędziowskiej. Jego zdaniem ocena sędziego nie powinna zależeć od jego poglądów, politycznych, ocen ani od tego, czy konkretne orzeczenie odpowiada oczekiwaniom politycznym.
Jak zaznaczył: „ochrona tej zasady powinna wyglądać tak samo niezależnie od tego, kto aktualnie sprawuje władzę”.
I Prezes SN krytycznie ocenił sposób, w który Waldemar Żurek odniósł się do decyzji sądu.
— Z ubolewaniem przyjmuje fakt, iż szef resortu sprawiedliwości, komentując orzeczenie, nie ograniczył się do krytyki prawnej czy zapowiedzi jego zaskarżenia”. W ocenie prezesa Kapińskiego minister Waldemar Żurek odniósł się również do statusu sędziego i jego „rzekomych związków politycznych”.
— Decyzja została przedstawiona przez ministra sprawiedliwości jako przykład działania według zasady swoi chronią swoich – oświadczył Kapiński.
— Istnieje zasadnicza różnica pomiędzy krytyką orzeczenia a publicznym dyskredytowaniem sędziego, który je wydał, i przypisywaniem mu politycznych, środowiskowych lub osobistych motywów działania – czytamy.
– Granica ta nabiera szczególnego znaczenia wówczas, gdy wypowiada się minister sprawiedliwości będący jednocześnie Prokuratorem Generalnym: przedstawiciel władzy wykonawczej stojący na czele instytucji, która występuje przed sądami jako uczestnik postępowań i której rozstrzygnięcia sądów mogą bezpośrednio dotyczyć – napisał I prezes SN.
Pierwszy prezes Sądu Najwyższego zwrócił uwagę, że Waldemar Żurek:
– Jeszcze jako sędzia wielokrotnie zwracał uwagę na zagrożenia dla niezawisłości wynikające z oddziaływania władzy wykonawczej na sędziów.
– Standard ochrony niezawisłości sędziowskiej nie może zmieniać się w zależności od tego, kto w danym momencie sprawuje urząd Ministra Sprawiedliwości, którego sędziego dotyczy krytyka ani czy wydane orzeczenie odpowiada oczekiwaniom aktualnej większości politycznej – podkreślił.
— Konstytucyjna zasada niezawisłości sędziowskiej nie może być uzależniana od politycznej oceny osoby sędziego ani od akceptacji treści wydanego przez niego orzeczenia. Jej ochrona musi być jednakowa niezależnie od tego, kto sprawuje władzę i wobec którego sędziego jest stosowana – oświadczył Zbigniew Kapiński.
Źródło: Wprost, Sąd Najwyższy