Jest wyrok sądu ws. dziennikarza TV Republika
Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia rozstrzygnął sprawę dotyczącą wypowiedzi reportera TV Republika Michała Jelonka na temat prokurator Anny Adamiak. Dziennikarz został uznany za winnego zniesławienia i otrzymał karę grzywny. Orzeczenie nie jest prawomocne.
Sprawa ma swój początek w styczniu 2024 roku. Podczas konferencji prasowej premiera Donalda Tuska reporter zadał pytanie odnoszące się do powrotu Anny Adamiak do pracy w prokuraturze. W jego treści znalazło się stwierdzenie sugerujące, że prokurator miała związek z uwięzieniem białoruskiego opozycjonisty Alesia Bialackiego. Wypowiedź spotkała się z reakcją samej zainteresowanej.
W marcu 2024 roku Anna Adamiak skierowała przeciwko dziennikarzowi prywatny akt oskarżenia. Uznała, że przedstawiona w pytaniu teza była nieprawdziwa i naruszała jej dobre imię. Postępowanie prowadzone było na podstawie przepisów dotyczących zniesławienia.
Sąd, po przeanalizowaniu materiału dowodowego, uznał Michała Jelonka za winnego. Wymierzył mu 120 stawek dziennych grzywny, przy czym wysokość jednej stawki ustalono na 30 zł. Łączna kwota grzywny wynosi więc 3600 zł. Dodatkowo zdecydowano o podaniu wyroku skazującego do publicznej wiadomości.
Pełnomocnik Anny Adamiak podkreślił, że sąd uznał treść pytania za zniesławiającą, wskazując jednocześnie na obowiązek dziennikarza dotyczący weryfikowania informacji. Rozstrzygnięcie może mieć znaczenie w szerszej dyskusji o granicach odpowiedzialności osób wykonujących zawód dziennikarza.
Nie jest to pierwszy spór dotyczący informacji na temat Anny Adamiak. W listopadzie 2025 roku przeprosiny w związku z publikacją podobnych treści zamieścił również redaktor naczelny portalu Niezalezna.pl.
Michał Rachoń ukarany
To nie pierwszy wyrok ws. dziennikarzy TV Republika w ostatnim. Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia uznał Michała Rachonia za winnego wykroczenia dotyczącego bezpieczeństwa lub porządku w ruchu drogowym i wymierzył mu karę nagany. Wyrok nakazowy został wydany 3 sierpnia, ale nie jest prawomocny. Informację o orzeczeniu opisała Wirtualna Polska, powołując się na ustalenia Gazeta.pl.
Postępowanie dotyczyło konkretnych zachowań związanych z poruszaniem się po drodze. Policja zarzucała Rachoniowi między innymi przemieszczanie się jezdnią w sytuacji, gdy powinien korzystać z chodnika lub drogi dla pieszych. Wskazywano również na korzystanie z telefonu podczas przechodzenia przez jezdnię.
Zawiadomienie w tej sprawie złożyła osoba prywatna. W opisie zdarzenia znalazła się informacja o biegu ulicą Tłomackie, a następnie po jezdni al. Solidarności. Według zawiadomienia Rachoń miał pokonać w ten sposób około 50 metrów.
Sprawa przez pewien czas nie posuwała się szybko. Policja podejmowała próby przesłuchania Rachonia, jednak nie udało się tego skutecznie przeprowadzić. Ostatecznie 14 stycznia tego roku do sądu trafił wniosek o jego ukaranie.
Sam Rachoń wcześniej komentował zainteresowanie policji swoim zachowaniem. W mediach społecznościowych sugerował, że sprawa może doprowadzić do interesującego postępowania sądowego.
Obecne rozstrzygnięcie nie kończy jednak sprawy definitywnie. Ponieważ wyrok ma charakter nieprawomocny, możliwe są dalsze kroki procesowe.
Źródło: Rzeczypospolita