Niespodziewana decyzja sądu ws. Andruszkiewicza
Sąd w Białymstoku podjął decyzję w sprawie aktu oskarżenia wobec wice szefa Kancelarii Prezydenta Adama Andruszkiewicza. Chodzi o sprawę z 2014 roku.
Prokuratura zarzuca Adamowi Andruszkiewiczowi między innymi bezprawne przetwarzanie danych osobowych i nadużycia przy sporządzaniu list poparcia. Współpracownik prezydenta Karola Nawrockiego nie przyznaje się do winy i podkreśla, że sprawa ma charakter polityczny. Samo śledztwo ciągnie się już od 2014 roku. W tym czasie przesłuchano ponad 1500 świadków.
Prokuratura Regionalna w Lublinie w sprawie polityka złożyła akt oskarżenia, który jednak według informacji medialnych – został zwrócony przez Sąd Rejonowy w Białymstoku, który oparł się na art. 337 par. 1 Kodeksu postępowania karnego i dał śledczym 10 dni na uzupełnienie aktu oskarżenia.
Andruszkiewicz i sąd
Prokuratura Regionalna w Lublinie postawiła Adamowi Andruszkiewiczowi zarzuty dotyczące wydarzeń z okresu od 15 września do 6 października 2014 roku w Białymstoku. Według ustaleń śledczych, jako lider Młodzieży Wszechpolskiej miał on nadzorować działania polegające na fałszowaniu list poparcia dla kandydatów zgłoszonych przez Komitet Wyborczy Ruchu Narodowego w okręgu nr 3 podczas wyborów do sejmiku województwa podlaskiego.
Zdaniem prokuratury, Andruszkiewicz miał bezprawnie wykorzystywać dane osobowe zawarte na listach, co zostało uznane za nadużycie przy ich sporządzaniu. W tej roli miał również wydawać polecenia dotyczące przygotowywania sfałszowanych wykazów podpisów dla kandydatów startujących w wyborach wyznaczonych na 16 listopada 2014 roku.
Śledczy opierają swoje ustalenia m.in. na zeznaniach jednego ze współoskarżonych, a także wskazują na kierowniczą pozycję Andruszkiewicza w strukturach organizacji. Podkreślają jego zaangażowanie w proces zbierania podpisów, odpowiedzialność za kompletowanie list oraz fakt powierzania tego zadania innym osobom, co — jak twierdzą — znajduje potwierdzenie w relacjach świadków.
Adam Andruszkiewicz odpiera zarzuty, podkreślając, że przez lata śledztwa nie przedstawiono wobec niego dowodów winy, a on sam współpracował z prokuraturą i stawiał się na każde wezwanie. Twierdzi, że decyzja o postawieniu go w roli podejrzanego po wielu latach ma charakter polityczny. Zapewnia jednocześnie o swojej niewinności i deklaruje dalszą gotowość do udziału w postępowaniu, licząc na jego rzetelny i obiektywny przebieg.
Źródło: media społecznościowe, RMF FM