Zbigniew Ziobro nagle zabrał głos. Padła sensacyjna informacja

Zbigniew Ziobro w rozmowie ze stacją TVN24 wypowiedział się na temat swoich przyszłych kroków dotyczących jego dalszego pobytu na terytorium Węgier, gdzie niemal tydzień temu doszło do zmiany władz.

Były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro w rozmowie z TVN24 zapowiedział, że chce bronić się przed ewentualnym przekazaniem do Polski na drodze prawnej na Węgrzech. Były minister sprawiedliwości w Budapeszcie przebywa od końca zeszłego roku, kiedy to otrzymał azyl.

Polityk w najnowszej rozmowie poinformował, że razem ze swoim pełnomocnikiem przygotowuje plan działania przed tamtejszym sądem. Jego linia obrony ma polegać na przekonywaniu sędziów, iż – jak twierdzi – polskie władze naruszają obowiązujące przepisy.

– Przygotowuję się do procesu przed węgierskim sądem, gdzie zamierzam przedstawić przykłady nadużyć władzy ze strony rządu Donalda Tuska – zapowiedział polityk PiS.

Zapytany o możliwość powrotu do kraju, Ziobro przekonywał, że w obecnej sytuacji „zasady funkcjonowania państwa w Polsce są niesprawiedliwe”.

Należy w tym miejscu zaznaczyć, że w Polsce na byłym ministrze sprawiedliwości ciążą zarzuty dotyczące nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości. Sam polityk wielokrotnie publicznie podkreślał, że cała sytuacja jest wywołana względami politycznymi.

W trakcie rozmowy, gdy zwrócono uwagę, że unikanie polskiego wymiaru sprawiedliwości może być kompromitujące dla byłego ministra odpowiedzialnego za ten resort, odpowiedział, że jego zdaniem kompromitacją jest zachowanie premiera oraz sędziów, którzy – jak stwierdził – unikają konfrontacji z nim.

Polityk nie odniósł się wprost do pytań o ewentualny wyjazd do Stanów Zjednoczonych lub Serbii. Ograniczył się jedynie do stwierdzenia, że posiada wszystkie dokumenty przysługujące osobie, która otrzymała azyl polityczny na Węgrzech. Dodał to w odpowiedzi na pytanie o tzw. genewski dokument podróży, pozwalający na opuszczenie strefy Schengen.

Zbigniew Ziobro na Węgrzech

Niedzielne wybory parlamentarne na Węgrzech przyniosły rozstrzygnięcie, które kończy wieloletnią dominację Viktora Orbána i jego partii Fidesz.

Według oficjalnych wyników zwycięstwo odniosła zjednoczona koalicja opozycyjna – Tisza, na której czele stoi Peter Magyar. Taki wyborczy werdykt Węgrów otwiera drogę do pierwszej od lat zmiany rządu w Budapeszcie.

Warto dodać, że niedzielne głosowanie w lokalach wyborczych przebiegło przy rekordowo wysokiej frekwencji, co eksperci odczytują jako wyraz silnej mobilizacji społeczeństwa.

W jednym z wywiadów po wyborach Orban przyznał, że rzeczywiście jest odpowiedzialnym za porażkę, a pod koniec kwietnia odbędą się wybory przewodniczącego.

– Jeśli chodzi o konsekwencje, to nie chodzi tylko o zmianę jednego czy dwóch stanowisk. Znajdujemy się więc w sytuacji, w której prawicowa społeczność w swojej poprzedniej formie nie może dłużej istnieć. Potrzebna jest więc całkowita odnowa – powiedział Viktor Orban.

Źródło: TVN24, Wprost