Szokujące informacje ws. ks. Olszewskiego. Dramatyczne słowa

Ksiądz Michał Olszewski został zatrzymany w marcu 2024 roku. Po ponad pół roku opuścił areszt. Aktualnie trwa proces, w którym jest oskarżony. W jego trakcie wyszyły nowe informacje na temat duchownego.

Przypomnijmy – w marcu 2024 r. ks. Michał Olszewski został zatrzymany przez funkcjonariuszy Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego na polecenie prokuratorów badających wykorzystanie przez niego środków przekazanych na budowę ośrodka z Funduszu Sprawiedliwości na cele prywatne.

Sprawa bardzo szybko nabrała rozgłosu medialnego. Duchowny w areszcie przebywał przez ponad pół roku. Na wolność wyszedł w październiku 2024 r. w wyniku wpłacenia wyznaczonej przez sąd kaucji.

Na dodatek postępowanie prowadzone przez Rzecznika Praw Obywatelskich dotyczące działań funkcjonariuszy ABW i Służby Więziennej wobec ks. Michała Olszewskiego ujawniło, że duchowny był traktowany w sposób niehumanitarny, a także że doszło do wielu innych naruszeń jego praw i wolności.

Ksiądz Michał Olszewski przed sądem

Aktualnie trwa proces, w którym duchowny jest jednym z oskarżonych w sprawie nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości. We wtorek 10 lutego odbyła się kolejna rozprawa. W jej trakcie kapłan oświadczył, że nie przyznaje się do stawianych mu czynów.

— Nie popełniłem żadnego z wymienionych w akcie oskarżenia przestępstw. Chciałbym na tym etapie procesu prosić sąd o skorzystanie z prawa do odmowy składania wyjaśnień — powiedział.

W dalszej części rozprawy ksiądz Olszewski wygłosił oświadczenie, w którym uzasadnił swoją postawę dotyczącą odmowy składania wyjaśnień.

— Pierwszy powód, dla którego na tym etapie procesu odmawiam składania wyjaśnień, to moje zdrowie. Cierpię na zespół stresu pourazowego w wyniku zatrzymania, niehumanitarnego traktowania, co zostało stwierdzone przez Rzecznika Praw Obywatelskich. Zarówno w okresie tych pierwszych dni po zatrzymaniu, jak od momentu opuszczenia zakładu karnego jestem nękany przez służby, przez ABW — oświadczył kapłan.

— Nękani są też moi rodzice, choćby moja mama, która została przeszukana przez ABW w podejrzeniu o pranie pieniędzy z powodu drobnych kwot, które wysyłała mi jako ofiarę na mszę świętą. Moi rodzice są nękani przez policję, jak choćby w zeszłą sobotę o godz. 19 zostali najechani przez policję tylko pod pretekstem sprawdzenia, czy mieszkają pod wskazanym adresem — dodał.

— Przez miniony rok większość świadków, którzy byli moimi współpracownikami, w odstępach dwumiesięcznych, przez cały rok 2025 byli regularnie nękani przez ABW przeszukaniami o 6 rano. To w jednym przypadku skończyło się to potężnym zawałem serca, problemami rodzinnymi, a kuriozum tego działania pokazuje fakt, że ABW o 6 rano przeszukiwało kobietę, która prowadziła korektę ortograficzną moich książek czy też człowieka, który raz w życiu przechowywał mi opony zimowe — wymieniał w sądzie duchowny.

— Sam jestem przekonany, że służby „towarzyszyły” mi choćby na spacerach czy bieganiu z moim psem. Z tego powodu moje zdrowie jest w złym stanie, a lekarz boi się wystawić takie zaświadczenie, gdyż boi się represji ze strony byłych przełożonych — dodał ks. Olszewski.

Duchowny stawia także zarzuty pod adresem prokuratury.

— Przede wszystkim działanie prokuratora Woźniaka, który od pierwszego dnia w prokuraturze znęcał się nade mną. Gdy przywieziono mnie z tzn. dołka, nakazał funkcjonariuszom ABW wprowadzić mnie do małego pokoju, w którym była klatka z pryczą więzienną, taboretem, po czym przyszedł prokurator Woźniak. Nie przedstawił się, kim jest, dopiero później dowiedziałem się, że jest prokuratorem, myślałem, że to woźny. Podszedł do tej klatki i powiedział mi następujące słowa, oczywiście w bardzo szyderczy sposób: „panie Olszewski, bardzo przepraszam za te niewygody w tej klatce, na pewno pan trafi po decyzji sądu do więzienia i wtedy dopiero postaramy się, żeby zapewniono panu w więzieniu wszystkie wygody” — mówił ksiądz.

— Gdy w więzieniu przychodzili do mnie funkcjonariusze i mówili, że chcieliby mi ulżyć, choćby przekazać listy od rodziny albo nową książkę, to stwierdzali, że nie mogą tego uczynić, bo są kamery i prokurator tego zakazał. Pierwszy list od najbliższych, który został wysłany dzień po moim aresztowaniu od moich małych bratanków, otrzymałem po 3 miesiącach, a listy od wiernych napisane dużo później otrzymałem już po trzech tygodniach. Od funkcjonariuszy się dowiedziałem, że ten list od bratanków był trzymany zgodnie z nakazem prokuratury — wyliczał.

— Chcę podziękować panu prokuratorowi Pęgalowi za pewien profesjonalizm, gdyż zawsze przy czynnościach traktował mnie jak człowieka. Zawsze kazał mi rozkuć nogi i ręce, zawsze poczęstował mnie swoją wodą i czynności były w biurze, a nie w klatce. Nie znając się na prawie, jest dla mnie niezrozumiały ten relatywizm, który dzisiaj panuje. Prawo zależy od poglądów politycznych — zwrócił uwagę.

W dalszej części kapłan podkreślił swój patriotyzm i podjęte w przeszłości działania, które są tego dowodem.

Kapłan wyraził obawy co do bezstronności i rzetelności postępowania w jego sprawie. Nawiązał do wcześniejszej wypowiedzi przewodniczącego składu orzekającego, który publicznie wskazywał na możliwe wątpliwości oskarżonych co do sprawiedliwego procesu ze względu na kontekst personalny i instytucjonalny.

Olszewski podkreślił, że sam podziela te obawy, zaznaczając, iż nie wynikają one z zarzutów o brak profesjonalizmu sędziów, lecz z subiektywnego lęku związanego z okolicznościami osobistymi i zawodowymi przewodniczącej składu.

Wskazał również na swoje wątpliwości dotyczące funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości, przywołując decyzje personalne i procesowe sędziów zaangażowanych w jego sprawę oraz relacje, które – jak stwierdził – podważają legalność pełnienia niektórych funkcji w sądzie. Użył przy tym metaforycznego określenia, które – jak zaznaczył – nie było skierowane bezpośrednio do obecnego składu orzekającego.

Ks. Olszewski zakwestionował także sposób doboru składu sądu, wskazując, że losowanie przewodniczącej spośród jednej osoby budzi w nim wątpliwości co do realizacji konstytucyjnego prawa do rzetelnego procesu. Dodatkowo wyraził zastrzeżenia dotyczące procedury wyboru ławników, sugerując, że zapoznanie się z obszernymi aktami sprawy w bardzo krótkim czasie mogło być niemożliwe bez wcześniejszej wiedzy o udziale w postępowaniu.

Źródło: Onet, wpolityce.pl, media społecznościowe