Prywatny dramat Stanowskiego. Pojawiły się nowe informacje
Krzysztof Stanowski pod koniec zeszłego roku poinformował za pośrednictwem mediów społecznościowych o poważnych problemach zdrowotnych swojej mamy. Po pewnym czasie dziennikarz podzielił się nowymi informacjami w tej sprawie.
Krzysztof Stanowski w połowie grudnia podzielił się z użytkownikami platformy X osobistą historią, opisując wydarzenia sprzed kilku wcześniejszych dni, które na zawsze zapisały się w jego pamięci. Jak przekazał, dokładnie sześć dni wcześniej doszło do nagłego zatrzymania akcji serca jego mamy.
Dzięki szybkiej reakcji ratowników medycznych oraz dalszej opiece szpitalnej udało się przywrócić jej funkcje życiowe, choć – jak zaznaczył – sytuacja była w dalszym ciągu bardzo poważna.
Stanowski opisał dramatyczny przebieg reanimacji, podczas której pierwsze dwie próby użycia defibrylatora nie przyniosły efektu. Dopiero trzecia okazała się skuteczna i pozwoliła uratować życie kobiety.
Następnie konieczna była wielogodzinna operacja oraz intensywne leczenie na oddziale intensywnej opieki kardiologicznej. Dziennikarz podkreślił, że walka o zdrowie jego mamy była bardzo ciężka.
W swoim wpisie Stanowski zwrócił się bezpośrednio do ratowników medycznych, którzy jako pierwsi udzielili pomocy. Zaznaczył, że chciałby, aby wiedzieli, jak ogromne znaczenie miały ich działania i z jak niezwykłym efektem zostały przeprowadzone. Wyraził przekonanie, że wykonali swoją pracę w sposób wzorowy, ratując ludzkie życie w ekstremalnie trudnych warunkach.
Krzysztof Stanowski i aktualny stan jego mamy
Dziennikarz niedawno postanowił podzielić się nowymi wieściami na temat aktualnego stanu zdrowia jego mamy.
— Serce miało być rozwalone na amen, dzisiaj wygląda świetnie. Noga miała być obcięta, dzisiaj funkcjonuje bardzo dobrze. Mózg był wielką zagadką, okazało się, że nie ucierpiał. Ponad dwa tygodnie śpiączki, a „jedyne” co dzisiaj trzeba zrobić to się wyrehabilitować porządnie po tym leżakowaniu. To jeszcze potrwa może miesiąc, może dwa. Czyli tyle co nic – poinformował 28 stycznia Krzysztof Stanowski na X.
– Piszę to dlatego, że jeśli wasi bliscy są w dramatycznej sytuacji, to nie traćcie nadziei. Zwłaszcza, jeśli tej nadziei pomagają tak fantastyczni i zaangażowani fachowcy jak w szpitalu na Banacha w Warszawie. Szczególnie chciałem podziękować doktorom Kowalikowi i Samolińskiemu – czytamy.
— Przy całej swojej wielkiej fachowości, mają jedną dysfunkcję – niechętnie odbierają podziękowania, widać, że jest to dla nich lekko kłopotliwe. Dlatego po prostu na oddział pojechał niezapowiedziany wózek ze słodyczami wdzięczności. Taki, którego nie dało się zwrócić – pisał dziennikarz.
— Doceniajmy polskich lekarzy i lekarki, pielęgniarzy i pielęgniarki, rehabilitantów i rehabilitantki. A także ratowników, którzy wykonali niesamowitą robotę w pierwszym kontakcie – dodał.
Źródło: Media Społecznościowe