Gwiazda TV Republika stanie przed sądem. Zaskakująca sytuacja

Michał Rachoń ma stanąć przed sądem. Chodzi o sytuację, do której doszło rok temu przed siedzibą TV Republika. Wówczas to były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro został zatrzymany przez policję w celu doprowadzenia go przed sejmową komisję ds. Pegasusa.

Sprawa dotyczy wydarzeń z 31 stycznia ubiegłego roku, kiedy w warszawskiej siedzibie Telewizji Republika policja zatrzymała byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę. Funkcjonariusze mieli doprowadzić polityka na posiedzenie sejmowej komisji śledczej badającej wykorzystanie systemu Pegasus.

W chwili, gdy samochód z zatrzymanym opuszczał teren stacji, za pojazdem ruszyły osoby obecne na miejscu. Wśród nich znalazł się również dziennikarz i prezenter stacji, Michał Rachoń.

Portal Blaskonline.pl, powiązany z Telewizją Republika, poinformował w piątek, że sprawa ma swój dalszy ciąg w sądzie. Stołeczna policja, a dokładnie Wydział Ruchu Drogowego Komendy Stołecznej, skierował do Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia wniosek o ukaranie dziennikarza.

Według ustaleń policji Rachoń miał dopuścić się dwóch wykroczeń drogowych. Zarzuty dotyczą poruszania się po jezdni mimo dostępnego chodnika oraz korzystania z telefonu lub innego urządzenia elektronicznego podczas przechodzenia przez ulicę.

W przesłanej informacji wskazano także, że dziennikarz nie stawił się wcześniej na wezwanie dotyczące złożenia wyjaśnień w tej sprawie.

Michał Rachoń przed sądem

Głos w tej sprawie zabrał sam Michał Rachoń.

— Cieszę się, że eksperci sekcji wykroczeń wydziału ruchu drogowego Komendy Stołecznej Policji za nasze podatki spędzają pożytecznie długie godziny służby. Z całą pewnością żaden przełożony nie naciskał w sprawie zajęcia się tą palącą sprawą. Szykuje się fascynujący proces sądowy – skomentował na portalu X Michał Rachoń.

Na wpis dziennikarza odpowiedziała warszawska policja.

— W poniższej sprawie w lutym 2025 roku wpłynęło do Wydziału Ruchu Drogowego KSP zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia wykroczenia skierowane przez osobę trzecią. Zgodnie z obowiązującymi przepisami ustalono okoliczności zdarzenia i podjęto próby przesłuchania osoby zgłoszonej w charakterze sprawcy wykroczenia – czytamy.

— Policjanci wielokrotnie podejmowali próby kontaktu z dziennikarzem. Korespondencja została w końcu odebrana w jego miejscu pracy, a efektem było nawiązanie z funkcjonariuszami kontaktu przez pełnomocnika. Pomimo tego, że pełnomocnik dziennikarza dysponował wiedzą na temat prowadzonych przez policjantów czynności, do 14 stycznia bieżącego roku dziennikarz nie stawił się w celu złożenia wyjaśnień. Ani pełnomocnik, ani on sam nie kontaktowali się także więcej w tej sprawie z Policją – dodano.

– Policjanci nie mogli jej jednak w podobny sposób zbagatelizować. Nie pozwalają na to przepisy, a także szacunek dla prawa, które powinno być stosowane jednakowo wobec wszystkich. Z uwagi na fakt, iż zbliżał się dzień, w którym upływał termin karalności czynu, sporządzono wniosek o ukaranie i złożono go do Sądu Rejonowego dla Warszawy Śródmieścia. Zaniechanie tej czynności narażałoby funkcjonariusza prowadzącego postępowanie na zarzut niedopełnienia obowiązków – czytamy.

 

Źródło: Media Społecznościowe, Gazeta