Spektakularna porażka Żurka i prokuratury. Tego nikt się nie spodziewał
Sąd Okręgowy w Warszawie podjął decyzję w sprawie Marcina Romanowskiego. Europejski nakaz aresztowania wydany wobec posła PiS został uchylony, co oznacza istotną zmianę w jego sytuacji prawnej poza granicami kraju. Prędko głos w tej sprawie zabrał Waldemar Żurek.
Decyzję o uchyleniu europejskiego nakazu aresztowania podjął Sąd Okręgowy w Warszawie. Informację w tej sprawie potwierdziła rzeczniczka ds. karnych sądu, sędzia Anna Ptaszek, wskazując, że zapadło formalne rozstrzygnięcie dotyczące środka prawnego obowiązującego na terenie Unii Europejskiej.
O decyzji sądu jako pierwszy publicznie poinformował pełnomocnik posła Prawa i Sprawiedliwości, mecenas Bartosz Lewandowski. Adwokat zamieścił stosowny wpis na platformie X, w którym przekazał, że sąd uwzględnił złożony przez niego wniosek. Jak zaznaczył, skutkiem tego rozstrzygnięcia jest uchylenie europejskiego nakazu aresztowania wystawionego wobec Marcina Romanowskiego.
Według informacji przekazanych przez pełnomocnika, decyzja sądu oznacza, że poseł nie jest już osobą poszukiwaną poza terytorium Polski. W praktyce przekłada się to na możliwość swobodnego przemieszczania się po krajach Unii Europejskiej bez ryzyka zatrzymania na podstawie uchylonego nakazu.
Mecenas Lewandowski podkreślił w swoim wpisie, że uchylenie ENA zamyka etap międzynarodowego ścigania posła Romanowskiego. Informacje te zostały następnie potwierdzone przez Sąd Okręgowy w Warszawie za pośrednictwem jego rzeczniczki.
Minister Żurek zabiera głos
– Nie zgadzamy się ani z opinią sądu, ani z jej uzasadnieniem, którego fragmenty już zostały ujawnione. Czytamy tam m.in., że zdaniem sądu w Polsce panuje „kryptodyktatura”. Powiem wprost, takie stwierdzenie zadziwia — mówi minister Żurek w sprawie decyzji dotyczącej Marcina Romanowskiego.
— Zadziwia zwłaszcza w świetle wczorajszego orzeczenia TSUE w sprawie polskiego Trybunału Konstytucyjnego. Nie wiem, co piszący miał tu na myśli: czy osiem lat rządów PiS, gdy rujnowano ważne instytucje, czy też stan obecny, gdy próbujemy praworządność przywracać. Chyba chodzi o czasy obecne, ale wobec tego dziwią te słowa w uzasadnieniu sądu, które powinno być czysto prawne — zaznacza.
— Dziwna jest też zbieżność dat. To, że sąd wydaje takie uzasadnienie, tuż przed decyzją w sprawie aresztu dla pana Ziobry — podkreśla minister Żurek.
— Sędzia chyba czuje się sędzią niezawisłym, a w kryptodyktaturze, o której pisze, sądy działają na polecenie władzy — wskazuje.
— Tezy w tym uzasadnieniu są wewnętrznie sprzeczne i się wykluczają. Bardzo rzuca się w oczy to, że uchylający powiedział, że nie miał informacji o tym, że Romanowskiemu udzielono azylu na Węgrzech. A w kolejnym zdaniu sąd komunikuje, że usłyszał o tym z mediów. Jeśli sąd zna kodeks postępowania karnego, to wie, że są tzw. fakty notoryjne [powszechnie znane], które sąd bierze pod uwagę z urzędu. A jeśli sędzia miał wątpliwości w tej sprawie, to mógł sam to sprawdzić — mówi minister Żurek.
Źródło: Onet