Katastrofa Giertycha. Niebywała informacja
Roman Giertych w rozmowie z portalem „Money” odniósł się do decyzji prokuratury w sprawie protestów wyborczych opartych na jego wzorze.
Prokuratura początkowo ostro skrytykowała protesty wyborcze oparte na wzorze Romana Giertycha, zarzucając im abstrakcyjność, brak dowodów i braki formalne. Prokurator Krajowy Dariusz Korneluk, z upoważnienia Adama Bodnara, wnosił o pozostawienie ich bez dalszego biegu.
Tydzień później Bodnar zmienił stanowisko, wnioskując o dopuszczenie protestu w ograniczonym zakresie, opierając się na własnych analizach i wynikach oględzin w komisjach wyborczych.
Protest Giertycha, powielony przez ok. 50 tys. osób, dotyczył m.in. kwestionowania Izby Kontroli Nadzwyczajnej SN oraz zarzutów o nieprawidłowości w liczeniu głosów. Ostatecznie większość protestów odrzucono z powodu braków formalnych lub ogólności zarzutów.
Roman Giertych komentuje
– Mój wniosek został zakwalifikowany przez prokuraturę generalną jako wniosek, który jej zdaniem należało rozpoznać, natomiast wzór, który został przeze mnie przygotowany i z którego skorzystało prawie 50 tys. osób – nie. To jest dziwne, bo przecież w sprawie aplikacji Mateckiego (Dariusza Mateckiego, posła PiS – przyp. red.) oba wnioski były identyczne. Ja nie jestem w stanie tego zracjonalizować. O to skąd ta zmiana proszę się zwrócić do prokuratora Korneluka (Dariusza Korneluka – prokuratora krajowego – przyp. red.) – mówi Giertych w rozmowie z Money.pl.
— W sprawie zarzutu dotyczącego obecności w składach komisji wyborczych osób wskazanych przez kandydatów, którzy nie zebrali wystarczającej liczby podpisów, prokuratura poszła po linii najmniejszego oporu. Uznała, że skoro wynika to z kodeksu, to wszystko jest w porządku, a ja argumentowałem, że to obejście prawa i do tego argumentu prokuratura się nie odniosła – podkreśla poseł KO.
Giertych był pytany, czemu podał wzór protestu, zamiast dać wskazówki wyborcom.
– Ludzie nie napiszą żadnego protestu, ponieważ się na tym nie znają. To bardzo precyzyjny środek prawny, trudny dla prawników, a co dopiero dla obywateli. Protest był prawidłowo sformułowany. To, że ci quasi-sędziowie z IKNiSP go nie zakwalifikują, było dla mnie od początku jasne. Ale nie rozumiem, dlaczego prokuratura nie zachowała jednolitej linii w tej sprawie i nie wsparła protestów – powiedział poseł z ramienia Platformy Obywatelskiej.

Źródło: Money