Katastrofa Giertycha. Tego się nie spodziewał
Roman Giertych po wyborach prezydenckich w bardzo mocnych słowach wypowiadał się na temat nieprawidłowości w procesie wyborczym. Poseł Platformy zainicjował akcję wysyłania protestów wyborczych zgodnie z stworzonym wzorem do Sądu Najwyższego. Nowe informacje w tej sprawie przekazał portal Wirtualne Media. Nie są to dobre wieści dla polityka rządzącej partii.
W ostatnich dniach w polskiej polityce ma miejsce olbrzymie zamieszanie w związku z wyborami prezydenckimi. Warto przypomnieć, że 1 czerwca w drugiej turze wyborów prezydenckich zwyciężył kandydat obywatelski popierany przez Prawo i Sprawiedliwość — Karol Nawrocki.
Prezes Instytutu Pamięci Narodowej otrzymał 50.89 proc. głosów ze strony głosujących Polaków. Z kolei jego kontrkandydat prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski otrzymał 49.11 proc. wskazań wyborców.
Po ogłoszeniu wyników wyborów nie zabrakło opinii, że wskazanie przez Polaków prezydenta spoza środowiska bieżącego obozu rządzącego – będzie sporym problemem dla Donalda Tuska.
Na dodatek w kręgach Koalicji Obywatelskiej pojawiły się mocne komentarze na temat nieprawidłowości w procesie wyborczym i kwestii ponownego przeliczenia oddanych głosów. Szczególnie głośno na ich temat wypowiada się poseł Roman Giertych.
„Giertychówki” i decyzja Sądu Najwyższego
Wirtualna Polska podała informację, z której wynika, że jednym postanowieniem rozstrzygnął sprawę ok. 40 tys. protestów wyborczych.
— Sąd Najwyższy jednym postanowieniem rozstrzygnął ok. 40 tys. protestów wyborczych – podaje RMF FM. Wszystkie były oparte na wzorze przygotowanym przez Romana Giertycha. Miały jednak wady formalne – poinformował portal.
— Jak podaje RMF FM, protesty trafiły do rozpoznania łącznego, ale SN pozostawił je bez dalszego biegu ze względu na wady formalne. Za jednym zamachem rozstrzygnięto więc los ok. 40 tys. protestów. Wcześniej SN pozostawił też bez dalszego biegu protest złożony przez samego Romana Giertycha – czytamy w dalszej części.
Do Sądu Najwyższego wpłynęło ponad 50 tysięcy protestów wyborczych. Według informacji mediów – duża część z nich to „Giertychówki”.
Źródło: Wirtualna Polska