Nowe wieści ws. Giertycha. Nikt się nie spodziewał

Roman Giertych i Jarosław Kaczyński w tym tygodniu w Sejmie starli się ze sobą na sejmowej mównicy. Prędko wokół obu polityków znaleźli się inni posłowie Prawa i Sprawiedliwości, którzy kierowali pod adresem byłego lidera LPR mocne słowa.

W związku z tą sytuacją posłowie Koalicji Obywatelskiej z zespołu Romana Giertycha do „spraw rozliczeń PiS” –  poinformowali kilka dni temu, że składają zawiadomienie do prokuratury na sześciu posłów partii Jarosława Kaczyńskiego. Teraz głos w tej sprawie zabrał sam Roman Giertych.

Temperatura w Sejmie w środę od samego początku była bardzo wysoka. Na mównicy przemawiał prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński, który mówił o sprawie dotyczącej Barbary Skrzypek — jego wieloletniej współpracowniczki, która zmarła w ubiegłym miesiącu. Z kolei kilka dni wcześniej kobieta była przesłuchiwana w związku ze śledztwem dotyczącym „dwóch wież”.

Jarosław Kaczyński skierował w tej sprawie bardzo mocne oskarżenia pod adresem posła Koalicji Obywatelskiej — Romana Giertycha. Prędko w tej sytuacji wywiązała się spora awantura. Po chwili na mównicy pojawił się Giertych, a obok niego Jarosław Kaczyński.

— Mamy do czynienia także doprowadzeniem do śmierci świętej pamięci Barbary Skrzypek poprzez haniebne przesłuchanie. I mamy tutaj na sali, można powiedzieć, głównego sadystę, Giertycha, niejakiego Giertycha, bo to jego człowiek, jego adwokat najbardziej się znęcał podczas tego przesłuchania i to jest dzisiaj sprawa naprawdę bardzo ważna – mówił prezes PiS na sali plenarnej Sejmu.

Wówczas na mównice wyszedł Zbigniew Konwiński, szef klubu KO. – Panu się czasy pomyliły. (…) Pan mentalnie jest w PRL u, w innej rzeczywistości – mówił w kierunku prezesa PiS.

Następnie głos z mównicy zabrał Roman Giertych. Obok niego stał prezes Prawa i Sprawiedliwości.

– Zostałem nazwany sadystą przez pana Jarosława Kaczyńskiego. (…) Jarku, siadaj spokojnie, uspokój się – mówił Giertych.

— Nie jestem z tobą po imieniu łobuzie – odpowiedział Kaczyński.

Do awantury dołączyli inni posłowie opozycji, krzycząc m.in. „morderca” w kierunku Giertycha. Otoczyli Giertycha i Kaczyńskiego.

– Proszę opuścić mównicę. (…) Zwracam się do wszystkich posłów – próbował przebić się przez wrzaski marszałek Sejmu. Ostatecznie zarządził 10 minut przerwy.

Giertych zabiera głos

W związku z tą sytuacją posłowie Koalicji Obywatelskiej z zespołu Romana Giertycha do „spraw rozliczeń PiS” –  poinformowali kilka dni temu, że składają zawiadomienie do prokuratury na sześciu posłów partii Jarosława Kaczyńskiego. Teraz głos w tej sprawie zabrał sam Roman Giertych.

– Będę się domagał dla każdego z nich 6 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na rok oraz nałożenia w związku z zawieszeniem kary obowiązku zapłaty 200 tysięcy na rzecz WOŚP. Niech ich pieniądze zasilą dobro. Dla pana Kaczyńskiego i pani Arndt będę się domagał roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na 2 lata oraz po 300 tysięcy na WOŚP. Orzeczenie takich kar oznaczałoby oczywiście, że wszyscy oni straciliby mandaty poselskie (przestępstwo jest ścigane z oskarżenia publicznego) oraz do końca zatarcia skazania nie mogliby kandydować – napisał Giertych.

— Jednakże przewiduję amnestię Wielkanocną. Jeżeli którykolwiek z tych posłów publicznie przeprosi mnie w nagraniu lub na żywo w TVP do tegorocznej Wielkanocy oraz prześle mi do kancelarii swoje przeprosiny to będę wnioskować o warunkowe umorzenie jego sprawy bez żadnych kar. Ta amnestia nie dotyczy pani Arndt, Kaczyńskiego i wszystkich członków rządów Mateusza Morawieckiego, gdyż powinni być bardziej świadomi swoich czynów i bardziej za nie odpowiadają – czytamy.

Zaapelował do posłów PiS: „przeproście, abyście potem nie płakali, gdyż przyjdzie wam płacić za swe czyny. Przeproście też dlatego, że zrobiliście coś złego. Ja też mam rodzinę. Wyobraźcie sobie co by Wasi najbliżsi czuli, gdyby taka sytuacja was spotkała”.

„Kaczyński was zwiódł, bo boi się sprawy karnej, która przybrała dla niego niekorzystny obrót. I wciągnął was w ten swój strach i nienawiść. Nie bójcie się go. On już żadnych list wyborczych ustawiać nie będzie, bo nieuchronnie spotka go, do następnych wyborów, surowa sprawiedliwość. Liczę na to, że się zreflektujecie” — dodał na koniec.

Źródło: Onet