Dramat Anny Wójcik. Szokujące wieści ws. urzędniczki
Anna Wójcik opuściła areszt. Kobieta zabrała głos w sprawie swojego zatrzymania. Wspomniała o okolicznościach, które wedle jej słów miały doprowadzić do aresztu.
Zobacz także: Druzgocące słowa zatrzymanej urzędniczki. To straszne
Anna Wójcik to była dyrektor biura premiera w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów (KPRM) za czasów, gdy urząd ten sprawował Mateusz Morawiecki. Sprawa, w której jest zamieszana, dotyczy śledztwa związanego z nieprawidłowościami w Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych (RARS).
W styczniu 2025 roku Anna Wójcik została zatrzymana przez Centralne Biuro Antykorupcyjne (CBA) wraz z dwiema innymi osobami – jej mężem oraz Pawłem Kleszczewskim, właścicielem agencji PR.
Zobacz także: Sensacyjne wieści ws. Wrzosek. To może zaskoczyć
Prokuratura postawiła jej zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej oraz przyjęcia korzyści majątkowej w wysokości 3,5 miliona złotych. Łapówka miała być związana z wpływaniem na wynik zamówienia publicznego dotyczącego dostawy agregatów prądotwórczych. Po zatrzymaniu trafiła do aresztu na trzy miesiące, co wywołało liczne kontrowersje i reakcje polityczne.
3 kwietnia prokurator uchylił wobec kobiety areszt, co pozwoliło jej wyjść na wolność. Decyzja ta była argumentowana m.in. dobrem jej dziecka z autyzmem, o co apelowali politycy Prawa i Sprawiedliwości, w tym Michał Wójcik i Anna Milczanowska, zwracając się do prokuratora generalnego Adama Bodnara. Wójcik sama twierdzi, że jej aresztowanie miało charakter polityczny.
Anna Wójcik pomówiona?
Anna Wójcik na antenie Telewizji Republika powiedziała o okolicznościach, które miały doprowadzić do jej aresztu.
— Mnie obowiązuje tajemnice śledztwa. Nie mogę w szczegółach opowiedzieć, ale chcę tylko powiedzieć jedną rzecz, że tak, jak już wszystkie media też donosiły, zostałam po prostu pomówiona i zeznania tylko i wyłącznie jednej osoby spowodowały, że zostałam po prostu aresztowana – mówiła Wójcik.
Źródło: Telewizja Republika, Niezależna