Zandberg uderza w Tuska. Takich słów nikt się nie spodziewał

Adrian Zandberg – jeden z liderów lewicowej Partii Razem wypowiedział się na antenie radia TOK FM na temat premiera Donalda Tuska.

Kongres Partii Razem w październiku zeszłego roku podjął decyzję o opuszczeniu parlamentarnego klubu Lewicy i utworzeniu koła Partii Razem w Sejmie. W tym momencie partia, której jednym z liderów jest Adrian Zandberg posiada w Sejmie pięciu posłów. Prócz Zandberga są nimi – Marcelina Zawisza, Maciej Konieczny, Marta Stożek i także Paulina Matysiak.

W zbliżających się coraz większymi krokami wyborach prezydenckich kandydatem Partii Razem będzie Adrian Zandberg.

— Kandyduję w tych wyborach po to, żeby wyciągnąć z domu ludzi, którzy inaczej po prostu nie pójdą głosować. Bo po roku tego rządu, po tych wszystkich rozczarowaniach i niespełnionych obietnicach machają ręką i mówią, że to nie jest dla nich – mówił lider Razem w trakcie rozmowy na antenie radia TOK FM.

W trakcie rozmowy polityk wspomniał między innymi o propozycji, którą jego partii miał złożyć aktualny premier Donald Tusk.

Adrian Zandberg o propozycji Tuska

Zandberg przytoczył sprawę liberalizacji przepisów antyaborcyjnych i wypowiedź premiera Tuska, który mówił, że „tego nie załatwi”.

– Otwartym tekstem to powiedział milionom polskich kobiet, które wcześniej przed wyborami łudził, że załatwi sprawę od ręki – przekonywał. W tej kwestii prowadzący stwierdził, żezarzut do Tuska jest „nieuczciwy”.

– Ja dam panu przykład, jak Donaldowi Tuskowi na czymś zależy. Pamięta pan, jak chciał przepchnąć łamiącą prawa człowieka ustawę, żeby wolno było strzelać do cywilów na granicy? Widziałem posłów, których Donald Tusk połamał. Oni mieli zupełnie inne poglądy, ale on im kazał zagłosować i po prostu zagłosowali – wspominał.

Jeden z liderów Partii Razem przekonywał na antenie rozgłośnią, że jego formacja nie jest częścią politycznego układu.

– Mieliśmy bardzo prostą propozycję: dostaniecie stołki; dostaniecie to, za czym lata połowa polskiej klasy politycznej – wspominał. Dodał przy tym, że ceną za stanowiska było to, że jego partia „miała siedzieć cicho”.

— Ja się na taki brudny układ nie zgadzam. Ja jestem tu po to, żeby reprezentować tych ludzi, którzy nam zaufali rok temu, głosując na konkretny program – przekonywał.

Źródło: TOK FM