Zatrzymana urzędniczka zabiera głos. Wstrząsające słowa

Urszula Dubejko — była urzędniczka Ministerstwa Sprawiedliwości, która została zatrzymana w związku z prowadzonym śledztwem dotyczącym Funduszu Sprawiedliwości – wystąpiła na antenie Telewizji Republika. Kobieta mówiła między innymi o myślach, które jej towarzyszyły będąc w areszcie.

Sprawa księdza Michała Olszewskiego i dwóch byłych urzędniczek ministerstwa sprawiedliwości w ostatnich dniach ponownie nabrała rozgłosu. Wszystko to za sprawą informacji o możliwości ich wyjścia na wolność, do której ostatecznie doszło w piątek w związku z udzielonym poręczeniem.

Przełom w kwestii opuszczenia aresztu przez duchownego i dwie byłe urzędniczki MS nastąpił w tym tygodniu w czwartek. Wówczas to Sąd Apelacyjny w Warszawie postanowił warunkowo uchylić areszt podejrzanym pod warunkiem wpłacenia do 15 listopada po 350 tys. zł poręczenia.

Również w czwartek podana została w mediach informacja, że poręczenie za obie urzędniczki zostanie wpłacone przez dziennikarza i dyrektora programowego Telewizji Republika — Michała Rachonia. Taką informację przekazał redaktor naczelny TV Republika – Tomasz Sakiewicz za pośrednictwem mediów społecznościowych.

— Szanowni Państwo, kaucję za obydwie Panie urzędniczki wpłaci Michał Rachoń dyrektor programowy stacji Republika – poinformował Tomasz Sakiewicz za pośrednictwem swojego konta na portalu społecznościowym „X”.

Z kolei poręczenie za księdza Michała Olszewskiego mieli wpłacić jego współbracia zakonni.

Urszula Dubejko i jej wyznanie

Urszula Dubejko przyznała na antenie, że towarzyszyły jej bardzo destrukcyjne myśli, które mogły zakończyć się tragicznie. Mimo wszystko była urzędniczka resortu sprawiedliwości nie poddała się.

— To była walka dzień za dniem, przez pierwsze 3 miesiące codziennie płakałam. Była taka życzliwa pani oddziałowa i powiedziała, że nie może patrzeć, jak tak płaczę. Wierzę w to, że to ma jakiś sens głębszy – powiedziała kobieta.

Była urzędniczka MS podziękowała wszystkim, którzy ją wspierali w tym trudnym czasie.

— To jest taka wdzięczność dla wszystkich osób, które przychodziły na protesty, które się modliły. W ostatnich dniach dowiedziałam się, że panowie prowadzili protest głodowy. To było dla mnie tak poruszające, bo to już jest heroiczny krok, na który bardzo ciężko sobie pozwolić. Oni nie wiedzieli, jak długo będę protestować – mówiła kobieta.

Kobieta wyznała, że w trakcie pobytu w areszcie przechodziły przez jej głowę bardzo radykalne myśli. Jednak pamiętała, że wiele osób powierza ją w swoich modlitwach.

— Bardzo wiele zawdzięczam księdzu kapelanowi, który w takich najtrudniejszych momentach pomagał mi. Na początku odwiedzał mnie rzadko, ale potem się udało, może dzięki nagłaśnianiu tej sprawy, że umożliwiono mi co 2-3 tygodnie Mszę św., spowiedź. Musiałam być sama w kaplicy. W ogóle żebym przeszła z pustej celi do kaplicy w innym budynku, to cały teren musiał być „oczyszczony” z innych osób. Czułam się, że jestem kimś wyjątkowo groźnym, że kiedy chcę przejść do kaplicy, nie mogę spotkać się z nikim – przytacza słowa Urszuli Dubejko portal „Wpolityce.pl”.

Link do wywiadu dostępny TUTAJ

Źródło: wpolityce.pl