Przyłapali Kołodziejczaka. Nie wygląda to dobrze

Michał Kołodziejczak został przyłapany przez jednego z fotoreporterów „Faktu”. Dziennikarze zwrócili uwagę między innymi na część ubioru wiceministra rolnictwa w aktualnym rządzie Koalicji Obywatelskiej, Trzeciej Drogi i także Lewicy.

W październiku zeszłego roku odbyły się wybory parlamentarne. Najwyższy wynik spośród wszystkich startujących ugrupowań uzyskało Prawo i Sprawiedliwość.

Jednak ostateczny podział mandatów tym razem nie dał możliwości ugrupowaniu Jarosława Kaczyńskiego na utworzenie samodzielnego rządu. W tej sytuacji misja powołania rządu przeszła na ugrupowania, które w poprzednich latach znajdowały się w opozycji.

W związku z tym nowy rząd utworzyły trzy ugrupowania: Koalicja Obywatelska, Trzecia Droga tworzona przez Polskę 2050 Szymona Hołowni i Polskie Stronnictwo Ludowe oraz również Lewicę.

Jednym z kandydatów Koalicji Obywatelskiej w ostatnich wyborach do Sejmu był lider Agrounii — Michał Kołodziejczak. Polityk znalazł się na liście KO w okręgu konińskim, gdzie zdobył mandat uzyskując ponad 44 tysiące głosów wyborców.

W nowym rządzie Donalda Tuska Kołodziejczak znalazł się w resorcie rolnictwa, gdzie objął obowiązki sekretarza stanu.

Michał Kołodziejczak przyłapany

— Weekend. Metalizowany lakier samochodu, którym porusza się poseł Koalicji Obywatelskiej, lśni w odcieniach czerwieni. Jest piątkowy wieczór, chwilę po godz. 22. Luksusowy, wart ok. 250 tys. zł lexus ES 300h mija właśnie sygnalizację świetlną w okolicach Dworca Gdańskiego i mknie dalej – napisał na temat Kołodziejczaka „Fakt”.

– Kierowca zignorował czerwone światło i fakt, że chwilę później na przejściu pojawili się piesi. Co więcej, siedząc w samochodzie, poseł korzystał z telefonu komórkowego – czytamy w dalszej części.

Z dalszej relacji „Fakt-u” wynika, że na tym przewinienia ze strony polityka się nie zakończyły. Wiceminister rolnictwa miał zaparkować swój samochód na ulicy Złotej na pasie, który jest wyłączonym z ruchu. Następnie już po drugiej stronie Wisły miał częściowo wjechać na trawnik.

Dziennik miał zapytać polityka o to, gdzie tak mu się spieszyło. Kołodziejczak miał odpowiedzieć, że nie pamięta.

– My wiemy, że spieszył się do… osiedlowego sklepu. Kołodziejczak zrobił tego wieczoru zakupy w popularnej sieci. Wpadł tam na moment po witaminy – czytamy.

Źródło: Fakt